ratujTybet.org » Aktualności » Dalajlama – obywatel Warszawy

Dalajlama – obywatel Warszawy

25 maja 2009

- Jego Świątobliwość Dalajlama właśnie potwierdził, że może być w Warszawie 29 lipca. Jest więc nadzieja, że tytuł odbierze osobiście – mówi Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor biura prezydent Warszawy. – Dalajlama przyjedzie na jeden dzień. Nie jestem w stanie podać szczegółów, bo sprawa jest świeża. Gospodarzem uroczystości jest Rada Warszawy, tam muszą zapaść decyzje o przebiegu uroczystej sesji. To sprawy delikatne, dyplomacja.

Dalajlama był w Warszawie także w ubiegłym roku. Rada Warszawy chciała to uczcić – PO zaproponowała, by skrzyżowaniu Kasprzaka z al. Prymasa Tysiąclecia nadać nazwę rondo Wolnego Tybetu. Plan ten przestał obowiązywać po dyplomatycznej nocie ambasady Chin, która poinformowała MSZ, że nie życzy sobie takich inicjatyw. Platforma wycofała się więc z pomysłu. Radni PiS, wsparci przez SdPl, uznali to za „obciach”. Pod hasłem „Wstańmy z kolan!” zażądali natychmiastowego nadania Dalajlamie honorowego obywatelstwa Warszawy. Ekipa PO uznała, że na to trzeba czasu. Stosowna uchwała ma być głosowana na najbliższej czwartkowej sesji. Wielki finał – czyli nadanie tytułów – odbędzie się pod koniec lipca.

We wniosku o honorowe obywatelstwo dla Dalajlamy radni PiS opisali ze szczegółami jego życie: „W wieku dwóch lat chłopiec, którego świeckie imię brzmiało Lhamo Dhondup, (…) został rozpoznany jako inkarnacja XIII Dalajlamy. Wyświęcono go (…) i nadano imię duchowe – Najczigodniejszy, Doskonałej Chwały, Elokwentny, Inteligentny Dzierżawca Nauk, Ocean Mądrości”. (…) Jako radni tak szczególnie doświadczonego przez historię miasta mamy moralne prawo i zarazem obowiązek (…) uhonorować człowieka, który zabiega dla swoich rodaków i kraju o wolność i suwerenność”.

Ewa Malinowska-Grupińska (PO), szefowa Rady Warszawy, zapewnia, że uchwała przejdzie jednomyślnie. – Wszystkie kluby pracowały nad nią w dobrej atmosferze – podkreśla.

Takiej jednomyślności nie ma w sprawie ronda Wolnego Tybetu, którego duchowym przywódcą jest Dalajlama. PO od miesięcy blokuje projekt uchwały. Nie pomagają protesty organizacji protybetańskich ani poparcie m.in. Marka Edelmana czy Henryka Wujca. Kwiecień, relacja Gazety": „[Prowadząca obrady komisji nazewniczej] Mariola Rabczon (PO) poddawała pod głosowania kolejne projekty nazw. O tej dla ronda u zbiegu ul. Kasprzaka i al. Prymasa Tysiąclecia jednak nie wspominała. Dyskusji przysłuchiwała się grupa młodych ludzi z organizacji Ratuj Tybet. Wreszcie radna Rabczon zasygnalizowała, że czas kończyć, bo powinna jechać do lekarza”.

– Projekt leży w komisji kultury – mówi Michał Kubiak, wolski radny PO i jeden z orędowników nowej nazwy. – Na razie blokuje mnie kwestia przetargu na metro. Wygrała go firma turecko-włoska, ale kolejnymi na liście do kontraktu są Chińczycy. Uważa, że w tej sytuacji wszelka aktywność w sprawach Tybetu byłaby „niepolityczna”. – Wolałbym nie zadrażniać – podkreśla.

Może go jednak ubiec własny klub. – Sprawę trzeba doprowadzić do finału. Proponuję nazwę rondo Tybetu – mówi Ewa Malinowska-Grupińska. – Dodawanie przymiotników to dwuznaczność. To tak jak z „uczciwością socjalistyczną”, a przecież uczciwość jest albo jej nie ma.

Jak zdradza nam jeden z urzędników ratusza, nazwa „Rondo Tybetu” była już konsultowana z MSZ. Resort uznał ją za bezpieczną, więc projekt uchwały ma być odblokowany. – Jeszcze przed lipcową wizytą Dalajlamy będziemy mieć w Warszawie rondo Tybetu – zdradza nasz rozmówca.

źródło: gazeta.pl
 NetSprint