Rondo Wolnego Tybetu z trudem przepchnięte
Gazeta Stołeczna
Krok bliżej do ronda Wolnego Tybetu, choć jego zwolennicy mówią o dziwnej grze na zwłokę prowadzonej przez przewodniczącą komisji nazewniczej Rady Warszawy z PO.
Na czwartkowej sesji doszło w tej sprawie do karczemnej awantury. Prowadząca obrady Mariola Rabczon z PO poddawała pod głosowania kolejne projekty nazw. O tej dla ronda u zbiegu ul. Kasprzaka i al. Prymasa Tysiąclecia jednak nie wspominała. Radni rozstrzygali więc dylematy, czy w Warszawie powinna powstać ul. Sabotażu Niemieckich Okrętów Podwodnych, Słonecznego Poranka, Borówki i Ekwadorska.
Trwającej już ponad godzinę dyskusji przysłuchiwała się grupa młodych ludzi z organizacji Ratuj Tybet. Wreszcie radna Rabczon zasygnalizowała, że czas kończyć, bo powinna pojechać do lekarza. Wtedy nie wytrzymał Paweł Turowski (PiS). – Co się tu dzieje? To gra na zwłokę, bo koalicja PO-SLD nie może się dogadać. Potykajmy się na siłę argumentów czy głosów, a nie na ciągłe chowanie tego projektu do segregatora – żądał.
– Pojawił się raptem pięć miesięcy temu, więc nie przesadzajmy. Wtedy rondo miało być nazwane na przyjazd Dalajlamy, teraz nie uważam tego za pilne – odcięła mu się Mariola Rabczon.
Stanowisko jej partii, entuzjastyczne jesienią, zmieniło się po proteście ambasady Chin przeciw rondu poświęconemu Tybetowi. Od tamtej pory Platforma robi, co może, by odwlec decyzję.
Paweł Turowski przypomniał wczoraj dziwną sytuację sprzed tygodnia. Dostał informację, że komisja ma się zebrać na tajnym posiedzeniu. Przewodnicząca Rabczon nazwała je „roboczym spotkaniem” (odwołano je w ostatniej chwili), na którym zapadłaby decyzja, co z rondem. Doradzający w sprawie ulic Zespół Nazewnictwa Miejskiego sprzeciwia się bowiem nazwie Wolnego Tybetu (jego zdaniem jest koniunkturalna, a samo skrzyżowanie nieodpowiednie). Proponuje, by powstała ul. Tybetańska, ale nie wiadomo gdzie.
– Nie dyskutujmy już więcej o rondzie. Przecież głosowaliśmy już nad nim w listopadzie. Teraz sprawą powinna się zająć komisja kultury, a potem Rada Warszawy – domagał się Michał Grodzki (PiS).
– Nie ma sprawy, dla mnie to nawet lepiej – odparła zrezygnowana radna Rabczon i wszyscy jednogłośnie przesłali rondo Wolnego Tybetu do następnego etapu wielkiej machiny nazewniczej.
– Przynajmniej nie zrobiliśmy kroku do tyłu – skomentował kwaśno Michał Kubiak, wolski radny PO, inicjator nazwy dla ronda.
PiS skorzystał ze swojej przewagi i skierował też do komisji kultury odkładane jeszcze dłużej niż rondo projekty dekomunizacji patronów ulic i zmiany nazwy fragmentu ul. Wrocławskiej na Żołnierzy Wyklętych na Bemowie.
Jarosław Osowski/Gazeta Stołeczna
źródło: gazeta.pl