Podkomisja nazewnictwa miejskiego poparła nazwę Rondo Wolnego Tybetu
Podkomisja nazewnictwa miejskiego Rady Warszawy przesłała do komisji kultury i promocji miasta pozytywną opinię w sprawie nazwy Rondo Wolnego Tybetu, jaką skrzyżowaniu ul. Kasprzaka i Al. Prymasa Tysiąclecia chcą nadać radni z Woli.
Jak powiedziała w czwartek PAP przewodnicząca podkomisji Mariola Rabczon, opinia ta została wydana w grudniu ub.r., ale do dalszego procedowania sprawy niezbędna była opinia Zespołu Nazewnictwa Miejskiego, która do podkomisji wpłynęła w lutym.
Zespół Nazewnictwa Miejskiego wydał w styczniu br. negatywną opinię w tej sprawie. W zamian zaproponował nadanie jednej z ulic w Warszawie nazwy „ul. Tybetańska”.
Dodała, że sprawa procedowana jest bardzo szybko, bo niektóre wnioski czekają na rozpatrzenie kilka lat, a wniosek wolskich radnych wpłynął do podkomisji dopiero w listopadzie ub.r.
„Teraz wniosek musi zaopiniować komisja kultury i promocji miasta. Kiedy to zrobi, przygotowany zostanie projekt uchwały w tej sprawie, który trafi do Rady Warszawy. Na dziś trudno powiedzieć, kiedy trafi znajdzie się on w porządku obrad” – powiedziała.
Nazwę Rondo Wolnego Tybetu dla skrzyżowania ulic Kasprzaka i al. Prymasa Tysiąclecia zaproponowali w 2008 r. radni dzielnicy Wola, którzy chcą w ten sposób wyrazić solidarność z Tybetańczykami i zaprotestować przeciw łamaniu praw człowieka w tym kraju. Propozycja została pozytywnie zaopiniowana przez Radę Dzielnicy Wola. Negatywną opinię wydał jednak Zespół Nazewnictwa Miejskiego. W czwartek nad tą sprawą ma głosować miejska podkomisja ds. nazewnictwa ulic. Ostatecznie o ewentualnym nadaniu nazwy wolskiemu rondu zdecyduje Rada Warszawy.
24 marca list otwarty do Rady Warszawy w sprawie Ronda Wolnego Tybetu wystosowali Marek Edelman, Zbigniew Janas, Jan Latyński, Krzysztof Łoziński, Mirosław Sawicki i Henryk Wujec.
W liście napisano m.in., że nazwa Rondo Wolnego Tybetu jest wyrazem dążeń i uczuć Tybetańczyków, którzy za swoje dążenie do wolności są prześladowani, torturowani i zabijani.
Jak napisali autorzy listu, „w sprawie, która nie budzi wątpliwości wśród mieszkańców Warszawy”, Rada przez ponad trzy miesiące nie podjęła żadnej decyzji.
Komunistyczne Chiny zajęły Tybet w 1950 r. Działacze na rzecz wolnego Tybetu twierdzą, że od tego czasu drastycznie stłumiono kulturę tybetańską, a tysiące Tybetańczyków znalazło się w więzieniach, gdzie są głodzeni i poddawani torturom. Do więzienia można trafić nawet za wywieszenie tybetańskiej flagi narodowej.
Przeciwko inicjatywie radnych w sprawie Ronda Wolnego Tybetu oficjalny protest do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w grudniu wystosowała strona chińska.(PAP)
PAP
źródło: wyborcza.pl