W Syczuanie trwa bojkot uprawy ziemi
Jak podają źródła Tybetańskie, w południowo-zachodniej prowincji Syczuan władze chińskie zmusiły Tybetańskich rolników do wyjścia na swoje pola, usiłując zakończyć ich bojkot skierowany przeciwko chińskim prześladowaniom w regionie.
Tybetańczycy w Tybetańskiej Prefekturze Autonomicznej Kardze ( chiń. Ganzi) w odmówili uprawy swojej ziemi po tygodniu protestów i aresztowań podczas pełnego napięć i niespokojnego pod względem politycznym miesiąca, o czym donoszą źródła z terenów Kardze i z zagranicy.
„20 marca ponad 100 pracowników rządowych, funkcjonariuszy Biura Bezpieczeństwa Publicznego oraz wojska wkroczyło do wioski Kara w Kardze”, jak podaje Yeshe Dorje, były mieszkaniec Kardze, mieszkający obecnie w Australii, powołując się na źródła w regionie. „Chodzili od domu do domu i siłą wyganiali Tybetańczyków na pola zmuszając do ich uprawy ziemi. [Początkowo] Tybetańczycy nie chcieli współpracować, lecz później uprawiali pole pod przymusem w asyście pracowników rządowych i personelu aparatu bezpieczeństwa”, mówi Dorje. Dodaje też, że Tybetańczycy nadal prowadzą bojkot w innych częściach Kardze, gdzie istnieje silna opozycja przeciw Chinom.
19 marca, mnich Jampa Dondrup z klasztoru Tsesok w wiosce Lopa, został aresztowany po tym jak spierał się z pracownikami rządowymi na temat planowanego bojkotu uprawy pól, informuje Tybetanka z Kardze, która zgodziła się mówić pod warunkiem zachowania anonimowości. Yeshe Dorje z Australii twierdzi, że władze zatrzymały sześciu innych Tybetańczyków, którzy protestowali w różnym czasie dnia 16 marca. Dorje ustalił tożsamość dwóch zatrzymanych osób – Jampa Dondrup mężczyzna z wioski Drowa Nyi, dziewczyna Dorje Lhamo z wioski Kon Nyen oraz cztery niewymienione z nazwiska młode osoby z wiosek Pin Nyen Nong, Rangtha, Serchu, and Lopa Tsethok. „Świadkowie widzieli jak pracownicy chińskiego BBP aresztowali, a następnie bili ich żelaznymi prętami i kolbami karabinów”, dodaje. Po tym wydarzeniu „w Tybetańskich wioskach na obrzeżach [miasta] Kardze pojawiło sie kilkanaście plakatów namawiających rolników do odmowy uprawy ziemi w proteście przeciw rządom chińskim”, mówi Dorje. Tybetańczycy, którzy uprawiali ziemię zostali ostrzeżeni o grożących im „poważnych konsekwencjach”, dodaje. W odpowiedzi władze chińskie zwołały zebranie w wiosce Lopa, podczas którego poinformowały rolników, że w razie odmowy uprawy ziemi, zostaną oni aresztowani, a ich ziemia skonfiskowana. Wieczorem 20 marca – w dniu, w którym władze zmusiły rolników do wyjścia na pole – pod drzwiami domu mężczyzny o imieniu Gonpo stojącym na czele miasteczka Dotso, podłożono ładunek wybuchowy, podaje Dorje. W okolicy umieszczono także wiadomość ostrzegającą Gonpo, aby nie trzymał z władzami. Gonpo znajduje się teraz pod ochroną policji, a władze Kardze wraz ze służbą bezpieczeństwa „dokładnie badają” ten incydent.
źródło: www.rfa.org