Polska musi upomnieć się o wolny Tybet
Pod hasłem: „Tybet, strefa okupowana” będziemy obchodzić pięćdziesiątą rocznicę krwawo stłumionego powstania Tybetańczyków przeciw chińskim okupantom
– Pokażmy naszą solidarność i poparcie dla tybetańskiej walki o wolność, godność i prawa człowieka – apelują działacze z Programu Tybetańskiego fundacji Inna Przestrzeń.
Można to będzie zrobić symbolicznie, okupując wybrane miejsca, np. główny plac w mieście czy biura poselskie, po to by przekonać posłów do okazania solidarności z Tybetańczykami. Okupacja ma polegać m.in. na ogrodzeniu ich za pomocą żółtej taśmy z napisem „Tybet – strefa okupowana”.
– Mamy 15 kilometrów tej taśmy. Przekazujemy ją wszystkim, którzy w swojej miejscowości zechcą przyłączyć się do akcji – mówi Witold Hebanowski z fundacji.
Na razie zgłosiło się ponad 20 miast – większych i mniejszych – od Grodkowa i Pszczyny, po Katowice, Poznań czy Wrocław. W Warszawie „strefą okupowaną” będzie ambasada Chin.
Rocznica tybetańskiego powstania przypada 10 marca. W 1959 r. mieszkańcy stolicy Tybetu – Lhasy – otoczyli pałac Potala, żeby uniemożliwić Chińczykom uprowadzenie ówczesnego władcy Tybetu i duchowego przywódcy narodu – XIV Dalajlamy. Zamieszki wywołały ogólnonarodowe powstanie. Według raportów chińskiego wywiadu wojskowego między marcem a październikiem chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza zabiła 87 tys. Tybetańczyków w samej tylko Lhasie i okolicach. Źródła tybetańskie podają liczbę 200 tys. 80 tys. uciekło z Tybetu przed represjami – za Dalajlamą, któremu udało się przedostać do Indii. Do dziś chińska okupacja kosztowała życie blisko 1,3 mln Tybetańczyków.
Po zeszłorocznych zamieszkach w Tybecie – które wybuchły w Lhasie właśnie w rocznicę powstania z 1959 roku – władze Chin zaostrzyły represje. Do dziś w więzieniach siedzą setki aresztowanych wtedy osób. Są doniesienia o torturach, które – według oficjalnego raportu przygotowywanego na zlecenie ONZ – są w chińskich więzieniach i aresztach normalną praktyką. Za uczestnictwo w zamieszkach zapadają wyroki od kilku lat więzienia do dożywocia.
Niespełna miesiąc temu w ONZ odbyła się po raz pierwszy w historii debata nad raportem Chin dotyczącym przestrzegania praw człowieka. Polska delegacja nie zadała w związku z nim delegacji chińskiej żadnego pytania. Jak tłumaczył nam MSZ („Gazeta” z 20 lutego), zgłosiliśmy się w ramach porozumienia krajów UE do zadawania pytań innym raportującym krajom: Rosji, Kubie, Azerbejdżanowi i Niemcom. A Polska bierze „aktywny udział w regularnym dialogu Unii Europejskiej z Chinami”, w ten sposób działając na rzecz praw człowieka.
Interpelację poselską w sprawie polskiego milczenia przygotowuje Parlamentarny Zespół na rzecz Tybetu.
– W czwartek spotykamy się, by ustalić ostateczną treść. Chcemy, aby MSZ publicznie zajął stanowisko, dlaczego Polska nie wykorzystała tego instrumentu wywierania nacisku. Dlaczego Czechy mogły zadawać pytania, a my nie? Zważywszy na naszą historię, mamy chyba szczególne powody, żeby upominać się o prawa człowieka – mówi Beata Bublewicz (PO), przewodnicząca Zespołu.
Każdy, kto zechce w swoim mieście zorganizować akcję „Tybet – strefa okupowana”, może to do dzisiejszego południa zgłosić na adres 10marca@ratujtybet.org
Więcej informacji na www.ratujtybet.org
źródło: wyborcza.pl