Tybetańska mniszka, nazwisko nieznane
18. marca 2008 r. w proteście w Kardze w prefekturze Kham (chiń. Tybetańska Prefektura Autonomiczna Ganzi w prowincji Syczuan) wzięła udział mniszka, której nazwisko nie jest znane organizacji Students for a Free Tibet (SFT) ani innym organizacjom poza Tybetem. Świadek protestu tamtego dnia w Kardze poinformował jednak tybetańską gazetę na uchodźstwie Bod Kyi Bang Chen, że mniszka ta zostawiła u krewnego list, nim przyłączyła się do protestu. W liście napisała: „Nie mogę dłużej znieść ciągnącej się kampanii potępienia Jego Świątobliwości Dalajlamy. Nie jestem nawet w stanie skupić się na modlitwie. Mam 500 juanów (ok. 270 PLN – przyp. tłumacza) – 50 z nich rozdaj, a resztę zatrzymaj na modlitwy po mojej śmierci.”
Przypuszczenie, że udział w proteście zakończy się śmiercią i poczucie, że mimo to demonstracja jest jedynym możliwym wyborem, ukazuje niemal bezgraniczną odwagę, ale i desperację odczuwaną przez wielu Tybetańczyków, którzy ryzykują życie i wolność, stawiając opór okupacji i polityce Chin w Tybecie.
Świadek opisał protest, który obserwował tamtego dnia, a w którym mogła wziąć udział wspomniana mniszka, w następujących słowach: „Na początku [tamtego dnia] mnisi protestowali [w mieście] w okręgu Kardze, a za nimi trzy mniszki i młody mężczyzna Sergah. […] Trzy mniszki i Sergah zostali pobici tak ciężko, że nie byli w stanie się ruszać, a potem wrzuceni na ciężarówkę, jakby byli jakimś bagażem. Trudno powiedzieć, czy byli wtedy żywi. Podczas ataku policjanci kopali w głowę mnichów i innych demonstrantów [którzy byli na miejscu] i wpychali im do ust plastikowe torebki, żeby ich zakneblować.
Odtąd każdego dnia dziesięciu-dwudziestu żołnierzy włóczy się po ulicach. Oprócz strzelb mają przy sobie inne rodzaje broni, mające służyć tłumieniu ewentualnych protestów lub przeprowadzaniu kontroli. Kiedy trafiają na grupę mnichów albo mniszek natychmiast stają się podejrzliwi i celują do nich z broni.” (Tłumaczenie z tybetańskiego na angielski – Bod Kyi Bang Chen, 28. maja 2008, cyt. za International Campaign for Tibet).
Brutalne tłumienie protestów w Kardze w marcu i kwietniu ubiegłego roku oraz rozpowszechnienie kampanii „patriotycznej edukacji”, w ramach której zmusza się Tybetańczyków do potępienia Dalajlamy, w żaden sposób nie zdołały zmienić ich pragnienia zmian ani determinacji, by móc zabrać głos. Przeciwnie, ostre reakcje na początkowe protesty wywołały drugą ogromną falę demonstracji prowadzonych przez mniszki w Kardze w maju i czerwcu 2008 r. Prefektura Kardze pozostaje jednym z obszarów najbardziej aktywnych w stawianiu oporu chińskim władzom.
źródło: www.studentsforafreetibet.org