Clinton w Chinach
Naciski w kwestiach praw człowieka nie mogą kolidować z priorytetami naszych rozmów – powiedziała na początku wizyty w Pekinie szefowa dyplomacji USA Hillary Clinton.
Clinton, dla której Chiny są ostatnim etapem pierwszej podróży zagranicznej, dodała: – To nie znaczy, że nie zamierzamy zadać pytań o Tajwan, Tybet i prawa człowieka. Ale nasze naciski nie mogą kolidować z rozmowami o kryzysie gospodarczym, zmianach klimatycznych i kryzysie bezpieczeństwa.
W tej ostatniej sprawie Clinton zamierza rozmawiać z Chińczykami głównie o programie nuklearnym Korei Północnej.
Organizacje praw człowieka, w tym Amnesty International i Freedom House, wzywały od wielu dni Clinton, by ta poruszyła w rozmowach z przywódcami komunistycznych Chin kwestie torturowania więźniów, cenzury czy braku wolności religijnej. Szefowa dyplomacji USA odniosła się wczoraj do tej ostatniej kwestii: – Pójdę w niedzielę do kościoła. Myślę, że to będzie mówić samo za siebie.
Przed przylotem do Chin, w Seulu, Clinton mówiła dziennikarzom, że – jak to streszcza agencja AP – USA i Chiny powinny się zgodzić, że co do pewnych kontrowersyjnych kwestii się nie zgadzają. I skoncentrować na efektywnej współpracy w najważniejszych dziedzinach.
Głównym tematem tygodniowej podróży Clinton do Azji, podczas której odwiedziła ona już Japonię, Indonezję i Koreę Południową, jest próba wzmożenia nacisku na Koreę Północną. W piątek w Seulu szefowa dyplomacji USA mówiła: – Pjongjang nie uzyska poprawy stosunków z Ameryką, jeśli nie powstrzyma się od prowokacji i obrażania Korei Południowej.
Clinton przyjmowana jest w Azji jak gwiazda i oklaskiwana przez tysięczne tłumy. Zapytana przez studentów na uniwersytecie w Seulu o miłość do swego męża Clinton odpowiedziała: – Bill jest mym najlepszym przyjacielem, toczymy niekończące się rozmowy, nigdy się nimi nie nudzimy.
źródło: wyborcza.pl