Polska nie pyta Chin o prawa człowieka
Polska delegacja nie zadała ani jednego pytania rządowi Chin, który przed ONZ przedstawiał okresowe sprawozdanie z tego, jak przestrzega praw człowieka
To było pierwsze takie sprawozdanie Chińskiej Republiki Ludowej w ONZ. Do niedawna Pekin nie musiał ich składać, bo nie przystąpił do ONZ-owskiego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. Ale od powołania Rady Praw Człowieka w 2006 r. każde państwo ONZ ma obowiązek co cztery lata składać takie sprawozdanie.
Raport Chin omawiany był w Radzie 9 lutego. Wcześniej zgłosiły do niego uwagi organizacje pozarządowe. Np. Amnesty International – że pomija prześladowania mniejszości narodowych, w tym Tybetańczyków i Ujgurów, a także mniejszości religijnych, jak Falun Gong.
Omawianie sprawozdania polega na tym, że państwa ONZ, znając wcześniej treść raportu i uwagi organizacji pozarządowych, mogą zadawać niewygodne pytania. Potem członkowie Rady (w tej kadencji nie ma tam Polski) formułują rekomendacje dla rządu – co należy zmienić i poprawić.
Na trzy tygodnie przed prezentacją raportu Program Tybetański Fundacji Inna Przestrzeń zwrócił się do szefa MSZ Radosława Sikorskiego, by Polska zadała stronie chińskiej pytania w konkretnych sprawach, np. pozbawiania wolności i torturowania Tybetańczyków.
Jednak polska delegacja nie zainteresowała się sprawozdaniem Chin. Zapytaliśmy MSZ, dlaczego, skoro np. w grudniu przedstawiciele polskich władz spotykali się z Dalajlamą i wyrażali zrozumienie dla potrzeby poszanowania praw człowieka w Tybecie.
„W ramach nieformalnego systemu koordynacji unijnej uzgodniono wykaz państw, w stosunku do których UE zada pytania w czasie posiedzenia. Inne państwa zgłosiły gotowość zadania pytania Chinom i zadały je podczas posiedzenia. Natomiast Polska sformułowała i zadała pytania w stosunku do następujących państw: Rosji, Niemiec, Azerbejdżanu i Kuby” -odpowiedział MSZ.
Chiński raport wnikliwie punktowały m.in.: Austria, Portugalia, Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Czechy.
– Takie nieformalne uzgodnienia nie wykluczają możliwości zadawania pytań i zgłaszania uwag także przez inne kraje – powiedział „Gazecie” prof. Roman Wieruszewski, wieloletni członek Komisji Praw Człowieka przy ONZ. Dodał, że Polska mogła zgłosić chęć zajęcia się sprawozdaniem Chin – tak jak zgłosiła się do sprawozdania Rosji czy Kuby.
MSZ twierdzi, że przyjął inną strategię: „W opinii MSZ najbardziej skuteczną metodą wpływania Polski na poprawę stanu przestrzegania praw człowieka w Chinach jest aktywny udział w regularnym dialogu UE z Chinami w sferze praw człowieka oraz w wypracowywaniu polityki europejskiej w tej dziedzinie wobec ChRL. Polscy eksperci oraz placówki w Pekinie i Brukseli biorą udział w stałym monitoringu przestrzegania praw człowieka, przygotowywaniu okresowych raportów, reagowaniu wobec chińskich władz w przypadkach naruszeń praw”.
Jakie były konkretnie inicjatywy Polski? Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
– Nie wiem, jak Polska kształtuje politykę Unii wobec Chin. Wiem, że nie podjęto sugerowanego przez nas pomysłu lobbowania na rzecz powołania niezależnego unijnego sprawozdawcy ds. Tybetu – mówi Adam Kozieł z Fundacji Helsińskiej, która wysłała czterech swoich przedstawicieli (Tybetańczyków) na wysłuchanie chińskiego raportu. – Polska polityka w sprawie Chin jest zawstydzająco dwulicowa. Z jednej strony premier Tusk w proteście przeciw pacyfikacji tybetańskich wystąpień nie jedzie na otwarcie olimpiady, ale już dwa miesiące później, w Pekinie, mówi dziennikarzom, że praw człowieka nie ma w agendzie rozmów, bo to sprawa wewnętrzna Chin.
Ewa Siedlecka
źródło: gazeta.pl