ratujTybet.org » Aktualności » Pojawiające się informacje na temat zbrojnej odpowiedzi w przeddzień wizyty Clinton

Pojawiające się informacje na temat zbrojnej odpowiedzi w przeddzień wizyty Clinton

19 lutego 2009, International Campaign for Tibet

20 lutego 2009

Pojawiają się informacje mówiące o incydencie, jaki miał miejsce dzisiaj, a w którym policja otworzyła ogień w następstwie konfrontacji, do jakiej doszło między policją chińską i Tybetańczykami w powiecie Nagchu (chiń.: Naqu) w Tybetańskim Regionie Autonomicznym. Według jednego z bloggerów, który przesłał relację z incydentu na jedną ze stron w języku chińskim, konflikt w Nagchu między Tybetańczykiem i chińskim kierowcą taksówki przerodził się dzisiaj rano w walkę, w wyniku której na scenie pojawiła się Zbrojna Policja Ludowa otwierając ogień do protestujących.

Wiadomość o proteście pojawiła się w momencie przygotowań Hillary Clinton do złożenia pierwszej wizyty w Chinach od czasu objęcia urzędu Sekretarza Stanu. Clinton zadeklarowała we wcześniejszym oświadczeniu, że administracja prezydenta Obamy będzie „kontynuować wywieranie nacisków na Chiny w sprawie praw człowieka przy każdej okazji i na wszystkich szczeblach, oficjalnych i prywatnych.” (Pisemne odpowiedzi przedstawione senackiej Komisji Spraw Gagranicznych 13 stycznia 2009.) Wiadomość ta pojawiła się tego samego dnia, w którym oficjalne Tibet Daily wezwało ludzi do „stanowczego zmiażdżenia brutalnej agresji kliki Dalaja, zniszczenia separatyzmu oraz stoczenia wojny ludowej dla utrzymania stabilności.”

Dzisiejsze doniesienie jest kolejnym wskaźnikiem wzrastających napięć w Tybecie w okresie przygotowań do Tybetańskiego Nowego Roku przypadającego 25 lutego oraz marcowych rocznic protestów, które rozlały się po Tybecie w zeszłym roku, jak również powstania z roku 1959, które doprowadziło do ucieczki Dalajlamy. Mary Beth Markey z International Campaign for Tibet powiedziała: „Chiny są zdecydowane by raczej podsycać napięcia w Tybecie niż by iść drogą pokojowego rozwiązania konfliktu z Dalajlamą. Jeśli nie jest możliwa zmiana chińskiego bezkompromisowego stanowiska w sprawie Tybetu, wówczas Sekretarz Stanu Clinton oraz inni głęboko zaniepokojeni trudną sytuacją w Tybecie – oraz pokojową stabilizacją w Chinach – będą musieli zmierzyć się z realną i znaczącą przeszkodą w stosunkach z Chinami.”

Źródło donoszące o incydencie w Nagchu opisuje, w jaki sposób Tybetańczycy będący na miejscu zdarzenia zaczęli kłótnię z policją, kiedy ta zamierzała zatrzymać Tybetańczyka, który uwikłał sie w kłótnię z chińskim taksówkarzem. Policja wezwała posiłki składające się także ze Zbrojnej Policji Ludowej (People's Armed Police – PAP), które otoczyły Tybetańczyków. Według tego źródła, ktoś wykrzykiwał głośno hasła: „Wypędzić Hanów, oddajcie nam nasz kraj!” oraz „Wróć Dalajlamo i strzeż sprawiedliwości!” w czym dołączyli do niego inni, skutkiem czego doszło do wybuchu przemocy między Tybetańczkami a policją – przewrócono oraz podpalono kilka wozów policyjnych, kilka osób po każdej ze stron zostało rannych.

Powiat Nagchu – w przeważającej części teren nomadów w Środkowym Tybecie, przez który prowadzi kolej na odcinku Quinghai-Tybet – był sceną tylko jednego protestu, o jakim wiadomo jest Międzynarodowej Kampanii na rzecz Tybetu, w fali zeszłorocznych protestów, ktore wybuchły 10 marca 2008. Ówczesne doniesienia z tego regionu mówiły o niezwykle silnej obecności policji w mieście, prawdopodobnie z uwagi na położenie Nagchu w centrum drogowego i kolejowego wezła komunikacyjnego całego regionu.

Ostatni protest w Nagchu pojawił się kilka dni po tym jak w Lithang (chiń.: Litang) nomadzi, mnisi oraz społeczność lokalna wyszli na ulice 16 lutego po osamotnionym proteście 39-letniego mnicha Lobsanga Lhundupa. Lobsang Lhundup podjął protest w niedzielę (15 lutego) wzywając Tybetańczyków, by nie obchodzili Tybetańskiego Nowego Roku (Losar) w akcie żałoby za ludzi, którzy zostali zabici, zatrzymani bądź których w dalszym ciągu uważa się za zaginionych po zeszłorocznych protestach – ruch „Bez Losar” („Bez Nowego Roku”) szybko rozprzestrzenił się po Tybecie, mimo wysiłków władz by zachęcić do i wymusić obchody święta jak zwykle.

Według Tybetańskiego Centrum Praw Człowieka i Demokracji (Tibetan Center for Human Rights and Democracy – TCHRD) z siedzibą w Dharamsali, inni Tybetańczycy przyłączyli się do protestu, zaś policja zabrała Lobsanga Lhundupa. Następnego dnia, 16 lutego, jeszcze więcej osób zebrało się, by kontynuować protest domagając się jednocześnie zwolnienia Lobsanga Lhundupa. Protestujący – według niektórych źródeł około dwóch tuzinów, jednak według innych o wiele więcej – przemaszerowali główną ulicą handlową w Lithangu wykrzykując hasła oraz niosąc duży portret Dalajlamy. Trwało to około dwóch godzin zanim policja rozpoczęła interwencję. Źródła donoszą o użyciu niezwykłej przemocy przez policję w trakcie zatrzymań oraz podczas ładowania protestujących do ciężarówek wojskowych – w sumie 21 osób (wszystkie znane z imienia i nazwiska Tybetańskiemu Centrum Praw Człowieka i Demokracji) zostało zatrzymanych.

Również we wschodnim Tybecie 27 stycznia w miasteczku klasztornym Derge (chiń.: Dege) policja, według doniesień, otworzyła ogień do grupki pięciu mnichów w pobliżu klasztoru po tym jak rozpoczęli oni protest wzywając do ogłoszenia niepodległości Tybetu oraz powrotu Dalajlamy. Źródła nie mogły potwierdzić czy mnisi bądź ktokolwiek ze znajdujących się w pobliżu całego zdarzenia osób został zabity bądź ranny w strzelaninie, lecz kilku niezależnych świadków, według informacji przekazanych przez Radio Free Asia z siedzibą w Waszyngtonie, mówiło o proteście oraz o strzałach.

Tłum. J.B.

źródło: savetibet.org
 NetSprint