Chińskie władze: rejon Tybetu zamknięty dla obcokrajowców
12 lutego 2009, AP
Pekin – ziemie na wschodzie Chin zamieszkane przez liczne populacje Tybetańczyków zostały uznane za niedostępne dla zagranicznych gości, potwierdziły lokalne władze w czwartek, tuż przed drażliwą politycznie, 50-tą rocznicą obalonego powstania Tybetańczyków.
Przedstawiciel biura podróży w północno-wschodnim Gansu, prowincji Tybetańskiej Prefektury Autonomicznej, gdzie znajduje się ważny klasztor oraz występuje liczna społeczność tybetańska, powiedział, że region ponownie został zamknięty dla obcokrajowców i nie będzie otwarty aż do późnego marca. Mężczyzna, który chce pozostać anonimowy, co jest powszechne w Chinach, nie powiedział kiedy ograniczenia wejdą w życie.
10 marca upamiętnia 50-tą rocznicę stłumionego buntu Tybetańczyków przeciwko chińskim rządom. Kiedy powstanie zostało zmiażdżone, Dalajlama był zmuszony uciec do Indii. Zeszłego roku protesty upamiętniające rocznicę wymknęły się spod kontroli, w stolicy Tybetu, Lhasie wybuchły rozruchy, były ofiary śmiertelne.
Chiński rząd powiedział, że 22 osoby zginęły w zamieszkach, ale tybetańscy zwolennicy wiele razy powtarzali, że liczba oznacza zabitych w następstwie tłumienia protestów jest znacznie większa. Protesty z wyrazami współczucia dla demonstrantów szybko rozprzestrzeniły się poza rejon Tybetu do sąsiednich prowincji Gansu, Syczuanu i Qinghai, w których także są duże społeczności Tybetańczyków. Jednakże, zostały one stłumione przez potężne siły wojskowe rozmieszczone na tym obszarze.
Bez wymaganych, specjalnych przepustek, Tybet zawsze był niedostępny dla międzynarodowych mediów. Chiny wpuściły w tym tygodniu na specjalną, ściśle kontrolowaną wycieczkę po Tybecie niektórych zagranicznych reporterów. Kilka organizacji, w tym Associated Press, zostało wykluczonych.
W prowincji Syczuan wiele obszarów otwarto dwa tygodnie temu, a teraz zamknięto dla zagranicznych turystów do kwietnia, według przedstawicieli biur turystycznych w prefekturze Ganzi. Tylko trzy okręgi w tej prefekturze pozostaną otwarte dla obcokrajowców. Prowincja Qinghai również zamknęła wiele rejonów dla cudzoziemców.
W czwartek rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Jiang Yu opisała obecną sytuację w Tybecie jako „stabilną”, ale przyznała, że zagraniczni reporterzy mają utrudniony dostęp do tego obszaru.
„To prawda, że zagraniczni dziennikarze, od zdarzenia z 14 marca, mają trudności w dotarciu do Tybetu. Myślę, że wszyscy znacie tego powody. Rząd podejmie odpowiednie środki zaradcze”, powiedziała.
Niektórzy dziennikarze donieśli, że byli wyrzucani z obszarów zamieszkanych przez Tybetańczyków w minionym tygodniu.
Tłum.: M.R.
źródło: savetibet.org