ratujTybet.org » Aktualności » Za muzykę grozi więzienie

Tybet: za muzykę w komórce grozi więzienie

28 stycznia 2009

Chiny usiłują wykorzystać propagandowo 20. rocznicę śmierci poprzedniego panczenlamy – drugiego w hierarchii tybetańskiego dostojnika. Wychwalają go jako wroga separatyzmu. W przededniu innych ważnych tybetańskich rocznic zatrzymanie może grozić za „reakcyjną muzykę” w telefonie komórkowym.
W środę przypada rocznica śmierci Panczenlamy X, którego pamięć nadal jest żywa wśród Tybetańczyków.

Dla buddyzmu tybetańskiego, w którym zwierzchnicy i mnisi zajmujący ważną pozycję uważani są za inkarnacje swoich poprzedników, kluczową rolę odgrywa system sukcesji obu najważniejszych godności. To dalajlama po śmierci panczenlamy rozpoznaje jego nowe wcielenie, a panczenlama – nowe wcielenie dalajlamy.

Chińskie władze obecnie wychwalają zmarłego panczenlamę jako wzorowego patriotę, przeciwstawiając go Dalajlamie XIV.

W dzienniku „China Daily”, oficjalnym organie partii komunistycznej, wysoki jej przedstawiciel Du Qinglin (czyt. Tu Ć'hing-lin) nieżyjącego panczenlamę postawił we wtorek za wzór dla Tybetu. W Tybecie i innych prowincjach chińskich rok temu doszło do zamieszek, poprzedzonych pokojową manifestacją z okazji rocznicy tybetańskiego powstania przeciwko władzy ChRL.

Du Qinglin, stojący na czele wydziału ds. religii i mniejszości etnicznych, napisał, że panczenlama „zawsze stał na czele walki z separatyzmem”. „Musimy uczyć się od niego i kontynuować jego patriotyczne podejście” – zaleca.

Ze śmiercią Panczenlamy X chińskim władzom zabrakło bufora wobec społecznego niezadowolenia. A polityczny spadek po nim jest bardziej skomplikowany niż to, co przedstawia chińska propaganda.

Zdaniem znanego eksperta, Pekin wpadł w pułapkę, odmawiając uznania Panczenlamy XI i wybierając własnego. Mianowanemu przez Pekin Tybetańczycy nie ufają. Wybrany zgodnie ze zwyczajem następca Panczenlamy X został przez chińskie władze uwięziony w dzieciństwie. Gendun Czokji Nima, Panczenlama XI, który w kwietniu skończy 20 lat, od 14 lat przebywa w nieznanym miejscu.

„Przywódcy Chin zapędzili się w kozi róg – nie mogą rządzić bez mediacji przywódcy, któremu Tybetańczycy by ufali. A Dalajlamę XIV Chiny przedstawiają jako potwora” – wyjaśnia tybetolog Robbie Barnett z uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku.

„Panczenlama X z upływem lat jest coraz ważniejszy dla Tybetańczyków jako symbol ze względu na to, że polityka Pekinu coraz bardziej wydaje się koncentrować na odkręcaniu wszystkiego, o co walczył” – mówi Barnett.

W tym roku przypada 50. rocznica tybetańskiego powstania i ucieczki Dalajlamy XIV. W związku z rocznicą zaostrza się środki bezpieczeństwa. W Lhasie władze rozpoczęły kampanię zastraszania, by zdusić w zarodku potencjalne kłopoty – donoszą zagraniczne organizacje protybetańskie, powołując się na media w stolicy Tybetu.

Co najmniej 81 osób zatrzymano za domniemaną działalność przestępczą, w tym dwie za posiadanie „reakcyjnej muzyki” w telefonach komórkowych.

Policyjne kontrole objęły 5766 mieszkańców Lhasy – podała Międzynarodowa Kampania na rzecz Tybetu (ICT).

W Tybecie do śmierci Panczenlamy X sytuacja była dość stabilna. Partia złagodziła ataki z czasów Mao Zedonga na buddyzm tybetański. Obecny spór o panczenlamę zdaje się zapowiadać konflikt, do jakiego może dojść po śmierci 73-letniego dalajlamy.

Panczenlama X nie opuścił Tybetu. Początkowo uważano go za kolaboranta. Jak okazało się później, za krytykowanie Pekinu spędził w chińskich więzieniach lub areszcie domowym ponad 10 lat. Zwolniono go w 1977 roku. Poproszony o wypowiedź jego syn, Yabshi Pan Rinzinwangmo, obecnie studiujący w Pekinie, powiedział: „Mój ojciec nigdy nie zachwiał się w przekonaniu, że trzeba robić wszystko, co się da, dla wsparcia kultury tybetańskiej i Tybetańczyków”.

źródło: onet.pl
 NetSprint