ratujTybet.org » Aktualności » Protestujący Tybetańczycy bici i zatrzymywani

Protestujący Tybetańczycy bici i zatrzymywani

21 stycznia 2009, Radio Free Asia

23 stycznia 2009
Chińskie oddziały policji do tłumienia zamieszek przed pałacem Potala w Lhasie 20 czerwca 2008 r. fot. RFA/AFP

Kathmandu – trzech Tybetańczyków sprzeciwiających się chińskim rządom w TAR zostało pobitych i zatrzymanych przez policję w czasach wzrastającego napięcia związanego z politycznie drażliwymi rocznicami w rejonie Himalajów.

Jednocześnie, w tej samej części Tybetu, w okolicach protestu z 20 stycznia, przedstawiciele policji potwierdzili wybuch w rządowym budynku. Jak podają źródła nikt nie zginął w eksplozji.

Oczekuje się, że napięcia w TAR jeszcze wzrosną podczas zbliżającej się pierwszej rocznicy stłumienia antychińskich demonstracji z marca 2008 oraz w czasie, przypadającej także w marcu, 50-tej rocznicy upadłego powstania narodowego.

Według lokalnego Tybetańczyka, który prosi, aby nie podawać jego nazwiska „20 stycznia trzech młodych Tybetańczyków protestowało w Dzogang (chiń. Zuogong) w okręgu w prefekturze Chamdo (chiń. Changdu) Tybetańskiego Regionu Autonomicznego”. „Mieli ze sobą biały transparent z napisem ‘Niepodległość dla Tybetu’, rzucali w powietrze papierowe ulotki i wykrzykiwali slogany”, mówi mężczyzna.

Źródła zidentyfikowały tę trójkę jako Thinleya Ngodruba, lat 24, jego brata Thrgyala (23 lata) i Pema Tsepaka (24 lata). Wszyscy pochodzili z miasta Punda w Tsawa Dzogang.

„Zaczęli swój protest w Tsawa Dzogang i szli przez ok. 45 min. w kierunku lokalnej głównej siedziby policji. Zanim zdołali tam dotrzeć zostali zaatakowani i zatrzymanie przez policję”. „Zostali dotkliwie pobici”, mówi źródło.

Kobiecy marsz

Tybetańska dziewczyna imieniem Dechen Wangmo, będąc w posiadaniu telefonu komórkowego należącego do Pema Tsepaka także została zatrzymana, podają źródła. „Obecnie nikt nie wie, dokąd została zabrana”.

„Następnego dnia kobiety z miasta Punda wyruszyły w marsz do siedziby okręgu administracyjnego żądając uwolnienia tych zatrzymanych”, mówi Tybetańczyk na wygnaniu, przytaczając swoje kontakty w Dzogang.

„Ale zostały zatrzymane w czasie drogi i kazano im zawrócić.”

Przedstawiciel lokalnej policji potwierdził, że protest miał miejsce.

„Protest się rzeczywiście wydarzył”, powiedział zanim odmówił kolejnych komentarzy. „Jestem zajęty na zebraniu.”

Informacje o wybuchu

W tym czasie, 5 stycznia, tybetańskie źródła poinformowały o eksplozji w pobliżu okręgu Jomda (chiń. Jiangda), również w Chamdo.

„Była eksplozja w kompleksie rządowych budynków, ale nie stwierdzono ofiar śmiertelnych”, opowiada Jamcho, mnich z klasztoru Drepung w Południowych Indiach, przytaczając relacje źródeł w regionie. „Niektóre budynki i samochody zostały zniszczone, ale żadnych podejrzanych nie zatrzymano.”

„Ludzie z okolic podejrzewają, że atak bombowy był odpowiedzią na próby wymuszenia obchodów 50-tej rocznicy ‘demokratycznych reform’”, czyli przejęcia Tybetu przez Chiny w 1959 roku, mówi.

„Tybetańczykom w Jomda kazano przygotować specjalne kulturowe przedstawienie na tą uroczystość”, mówi. „Ale nie wyrazili oni swojego poparcia dla tego zadania.”
Przedstawiciel policji w Chamdo potwierdził eksplozję. „Wydarzyła się w Dengkok w okręgu Jomda… Nie wiemy, kto to zrobił, ani dlaczego”.

„Władze z Chamdo wyruszyli w ten obszar przeprowadzić dochodzenie”, mówi.

Tłum M.R.

źródło: www.rfa.org
 NetSprint