Tybetańskie protesty w Kardze
9 stycznia 2009, Radio Free Asia
Syczuan, marzec 2008
Katmandu – Pomimo stłumienia wszelkiego oporu po masowych anty chińskich zamieszkach mniej niż rok temu, na tybetańskich obszarach chińskiej prowincji Syczuan trwają sporadyczne protesty przeciwko chińskim rządom.
“5 stycznia tybetański mężczyzna około godziny 12.00 protestował przed siedzibą policji w Kardze”, powiedziała kobieta chcąca zachować anonimowość.
“Wykrzykiwał hasła wzywające do niepodległości Tybetu i rozrzucił kilka tysięcy kartek. Karki zawierały flagi modlitewne i ulotki związane z protestem.”
Protestujący został rozpoznany jako Ngałang Sonam, około 32 letni mieszkaniec wioski Horpo, w okręgu Kardze, Tybetańskiej Prefekturze Autonomicznej Kardze.
“Po około trzech minutach protestu, policja i funkcjonariusze Biura Bezpieczeństwa Publicznego wystrzelili w niego pociski obezwładniające, ciężko go bili i zabrali pojazdem policyjnym”, powiedziała kobieta.
Ngałang Sonam, ojciec dwójki dzieci w wieku szkolnym był aresztowany wcześniej raz a udział w proteście przeciwko chińskim rządom w 2000 roku twierdzi źródło.
Chińska policja i służby bezpieczeństwa obecnie “zacieśniają kontrolę” na lokalnymi Tybetańczykami w efekcie protestu Ngałanga Sonama twierdzi źródło. „[Tybetańczycy] są przeszukiwani i przesłuchiwani, władze zaostrzyły inwigilację.”
Aresztowano także kobietę
Tydzień wcześniej w tym samym miejscu protestowała tybetańska kobiera, twierdzi inne źródło – wypowiadając się pod warunkiem zachowania anonimowości, jak twierdzi będąc świdakiem wydarzenia.
“29 grudnia, Tybetańska kobieta o imieniu Konchok, w wieku 29 lat, poszła na plac przed siedzibę policji w Kardze. Przez kilka minut wykrzykiwała hasła wzywające do wolności i długiego życia Jego Świątobliwości Dalajlamy.”
“Także rozrzuciła w powietrze ulotki”, informuje źródło.
Pojawił się policyjna furgonetka, policja zaczęła strzelać do kobiety. Nie wiadomo, czy strzelano ostrymi nabojami.
“Nikt nie wie, czy dostała, ale została wsadzona do pojazdu i zabrana. Nawet wtedy wciąż wznosiła okrzyki, wzywając do długiego życia Dalajlamy.”
Kobieta pochodzi z wioski Kudu w okręgu Kardze, mówi źródło. „Oboje jej rodzice nie żyją, ale pochodzi z zamożnej rodziny.”
Zapytane o komentarz, pracownik w Biurze Bezpieczeństwa Publicznego w Kardze odmawiają potwierdzenia jakichkolwiek aresztowań, ale powiedział „Oh, Ngwałang Sonam!” słysząc imię jednego z aresztowanych 5 grudnia. Następnie odłożył słuchawkę.
„Powtarzające się” protesty
W Kardze i na innych tybetańskich terenach w prowincji Syczuan powtarzają się protesty po demonstracja w tybetańskiej stolicy Lhasie, jakie doprowadziły do brutalnych zamieszek 14 marca.
Tybetański Rząd na Uchodźstwie informuje, ze ponad 200 Tybetańczyków zostało zabitych w wyniku chińskiego rozprawienia się z protestami. W tym czasie Chiny donosiły, że policja zabiła tyko jednego „powstańca” i oskarżały tybetańskich „buntowników” o spowodowanie śmierci 21 ludzi.
źródło: www.rfa.org