Chiński sąd skazał siedmiu Tybetańczyków na wyroki od 8 lat do dożywocia
16 grudnia 2008, Tibetan Centre for Human Rights and Democracy
Wangdue, 40 lat, skazany na dożywocie i pozbawienie praw obywatelskich, oskarżony o „zagrażanie bezpieczeństwu państwa”.
W ciągu minionych miesięcy Sąd Niższej Instancji w Lhasie skazał siedmiu Tybetańczyków za ich udział w tak zwanych “Zamieszkach Marcowych”. Zgodnie z potwierdzoną informacją, jaką otrzymał Tibetan Centre for Human Rights and Democracy (TCHRD) zasądzone wyroki w stosunku do oskarżonych obejmują od 8 lat do dożywocia.
W dniu 8 listopada niniejsza informacja została potwierdzona przez Lhasa Evening News (Ch: Lasa Wen bao). Zgodnie z raportem, pięciu Tybetańczyków zostało skazanych w dniu 27 października decyzją Sądu Niższej Instancji w Lhasie. 7 listopada ten sam sąd skazał dwóch innych Tybetańczyków za uczestnictwo we wspomnianych zamieszkach marcowych.
Przytoczony raport informuje, że 27 października 2008 pięciu Tybetańczyków otrzymało wyroki od 8 lat więzienia do dożywocia oraz zostało pozbawionych praw obywatelskich pod zarzutem “zagrażania bezpieczeństwu państwa”, “zdrady” i nielegalnego przekazywania informacji osobom spoza Chin.
Sąd w Lhasie wymierzył wymienionym Tybetańczykom następujące kary:
1. Wangdue został skazany na dożywotnie więzienie i pozbawienie praw obywatelskich pod zarzutem „zagrażania bezpieczeństwu państwa”,
2. Migmar Dhondup uznany został za winnego „zagrażania bezpieczeństwu państwa” i dostał 14-letni wyrok więzienia oraz pięć lat pozbawienia praw obywatelskich,
3. Phuntsok Dorjee otrzymał wyrok 9 lat więzienia oraz pięciu lat pozbawienia praw obywatelskich pod zarzutem „zdrady” i nielegalnego przekazywania informacji osobom spoza Chin,
4. Tsewang Dorjee skazany na 8 lat więzienia i pięć lat pozbawienia praw obywatelskich za “zdradę” i nielegalne przekazywanie informacji osobom spoza Chin,
5. Sonam Dakpa, skazany na 10 lat więzienia i 5 lat pozbawienia praw obywatelskich za „zdradę” i nielegalne przekazywanie informacji osobom spoza Chin.
Ten sam sąd w dniu 7 listopada skazał ponad 50-letnią, przebywającą na emeryturze ze względów zdrowotnych Yeshi Choedon na 15 lat więzienia i pozbawienie praw obywatelskich na okres lat pięciu, pod zarzutem „zagrażania bezpieczeństwu państwa”. Kolejna osoba, Sonam Tseten, skazana została na 10-letnie więzienie z pozbawieniem praw obywatelskich na lat pięć pod zarzutem zdrady i nielegalnego przekazywania informacji osobom spoza Chin.
W przypadku Wangdue, ponad 40-letniego byłego więźnia politycznego i działacza na rzecz HIV/AIDS, nikt nie znał miejsca jego pobytu w okresie od 14 marca (kiedy to został bezprawnie zaaresztowany we własnym mieszkaniu przez Przedstawicieli Miejskiego Biura Bezpieczeństwa Publicznego w Lhasie) aż do dnia w którym rozpoczął się jego proces tj. 7 listopada 2008.
Zdawkowe wypowiedzi czynione przez chińskich oficjeli na temat licznych aresztowań Tybetańczyków, omijały jak dotąd szczegóły dotyczące personaliów oskarżonych, długości wyroków, dat rozpoczęcia procesów i szeregu innych istotnych informacji.
Li Boadong, Stały Przedstawiciel Chin przy ONZ w Genewie, w odpowiedzi na słowa eksperta Komitetu Przeciwko Torturom ONZ, powiedział: „Skutkiem podjętych postępowań, 69 osób zostało skazanych na więzienie za podpalenie, rabunek, uniemożliwianie pełnienia funkcji rządowych, zakłócanie porządku publicznego, gromadzenie się w celu wzniecania zamieszek oraz atakowania organów państwowych; siedem osób otrzymało wyroki za zdradę oraz nielegalne przekazywanie informacji osobom spoza Chin, natomiast wobec ośmiu podejrzanych wciąż trwa śledztwo”.
Wcześniej władze oświadczyły, że jak dotąd żaden z Tybetańczyków nie otrzymał wyroku kary śmierci dając zarazem do zrozumienia, że istnieje realna możliwość jej zastosowania w przypadku kolejnych procesów.
Nieobecność niezależnych mediów oraz agencji monitorujących sytuację w Tybecie, rodzi pytanie o kompetencje sądu w zakresie legalności jego działania. TCHRD podkreśliło swoje zaniepokojenie nieprzestrzeganiem przez rząd chiński elementarnych standartów władzy sądowniczej, obawiając się zarazem o to, iż ziści się najgorszy scenariusz wobec Tybetańczyków protestujących w imię fundamentalnego prawa do swobodnego wyrażania własnych poglądów. Wydawane wyroki są kpiną z prawa i same powinny stać się przedmiotem postępowania sądowego.
Centrum wyraziło swój wstrząs i oburzenie fikcyjnymi procesami oraz surowością wyroków, jakie wydano na wspomnianych siedmiu Tybetańczyków. Z najwyższą uwagą zamierzamy śledzić los kolejnych ośmiu, wobec których – jak powiedziano wyżej- wciąż toczy się postępowanie. W Tybecie, gdzie tortury oraz nieludzkie traktowanie więźniów politycznych mają swoją bogatą dokumentację, kary więzienia zdają się być tym samym, co kara śmierci. Centrum apeluje więc o przejrzystość procedur prawnych tak, by uniknąć procesów za zamkniętymi drzwiami, izolacji oskarżonych oraz ich znikania z chwilą uprawomocnienia się wyroku.
Tłum. KG.
źródło: tchrd.org