ratujTybet.org » Aktualności » Dalajlama: Problemem jest totalitaryzm

Dalajlama: Problemem jest totalitaryzm

Radio TOK FM

8 grudnia 2008

- 10 lat temu na uniwersytecie Hoovera było spotkanie z chińskim studentem, profesorami i nauczycielami. Po wspólnej dyskusji, po tym jak wyjaśniłem im drogę środka, paru wystąpiło anonimowo mówiąc, że gdyby Chińczycy mogli się dowiedzieć, co myślę to całe Chiny by mnie wspierały. Problem jest z reżimem totalitarnym. Jego przywódcy są zawsze podejrzliwi. Oni zawsze nas oskarżają. I to właśnie tworzy trudności – powiedział Dalajlama w rozmowie z reporterem Radia TOK FM

Łukasz Konarski: Wasza Świątobliwość, na początku chciałem podziękować za możliwość przeprowadzenia tego wywiadu. To dla mnie ogromny zaszczyt. Na listopadowym spotkaniu tybetańskiego parlamentu słychać było wiele głosów domagających się niepodległości dla Tybetu. Jak długo Tybetańczycy będą czekać aż Chiny zmienią swoją politykę?

Dalajlama: Jak już wspomniałem, na spotkaniu z różnymi delegatami po konferencji, nadchodzące dwadzieścia lat będzie przełomowym okresem. Oznacza to, że myślimy w perspektywie jednego, dwóch pokoleń. Pokolenie może przeminąć, naród jednak pozostaje tak jak to miało miejsce przez blisko 60 lat. Proszę spojrzeć: przeminęło już parę pokoleń, jednak tybetański ruch oporu i resentyment do Tybetu pozostał. Przywołać tu można położenie, historię i więzy cywilizacji tybetańskiej, liczącej niekiedy 7000 lat. W tym czasie Tybet był powiązany z Chinami przez około 2000 lat. Czasami te relacje były dobre, czasami trudne. Jednak trudności na taką skalę jak teraz nie mieliśmy nigdy. Ale Tybet przetrwał. Jednak między latami pięćdziesiątymi, kiedy armia chińska wkroczyła do Tybetu, a dniem dzisiejszym zaszła duża zmiana. Nastąpiła nowa era przekazywania informacji. Teraz cokolwiek wydarzy się tam, w przeciągu ułamka chwili okrąży świat. Mamy większą solidarność między narodami – istnieje współczucie i zainteresowanie cierpieniem innych. Nie ma uprzedzeń nacjonalistycznych. To są pozytywy. I najważniejsze – coraz więcej Chińczyków okazuje swoje zatroskanie nami i sympatię. Na przykład – po kryzysie 10. marca pojawiło się wiele chińskich artykułów okazujących swoje współczucie.

Łukasz Konarski: Czy najmłodsze pokolenie Tybetańczyków żyjące na wygnaniu wróci do domu?

Dalajlama: Tak, wierzymy że tak. Nawet ja sam. Pomimo, że mam 73 lata wierzę, że pewnego dnia zobaczę swój kraj. Nie jest to jednak kwestia pozostania tam na stałe – w końcu już się starzeję. Mam wielu przyjaciół na całym świecie, których poznałem na wygnaniu, szczególnie w Polsce. Te przyjaźnie uważam za szczególnie ważne. Szczere przyjaźnie, które przetrwały trudne czasy i dzięki tym czasom zacieśniły się. One są dla mnie najważniejsze i będę je pielęgnował aż do śmierci. Nawet jak będę mógł wrócić do swojego kraju, to chcę podróżować z miejsca na miejsce.

Łukasz Konarski: Patrząc na relacje z Chinami, Wasza Świątobliwość zawiodła i zapowiedziała odejście z życia publicznego.

Dalajlama: Właściwie mam trzy zobowiązania: po pierwsze promocja wartości ludzkich, dalej promocja harmonii religijnej. Te dwa zobowiązania biorą się z pobudek woluntarystycznych. Tak więc mam swoje zobowiązania aż do śmierci. A co do Tybetu – od 2001 roku udało nam się stworzyć obieralny tybetański rząd. Od tamtego czasu najważniejsze decyzje są podejmowane przez ten rząd, nie przeze mnie. Czyli od tych paru lat moja pozycja jest pozycją prawie w stanie spoczynku. Ponadto w 1992 roku publicznie ogłosiłem, że kiedy nadejdzie odpowiedni czas wrócę i całą swoją władzę złożę na ręce lokalnego rządu, miejmy nadzieję, że demokratycznego. Więc to jest moje trzecie zobowiązanie. Jestem już w połowie na politycznym spoczynku. Ponieważ teraz nie mogę brać pełnej odpowiedzialności – pora spytać ludzi. Ale większość ludzi mi zawierzyła. Tak więc – nie ma mowy o mojej szybkiej rezygnacji. W międzyczasie pojawiły się dwa ważne i trudne poziomy do opanowania: jednym jest kontakt z rządem chińskim, drugim jest wielka wiara w sprawę, i ta wiara powoli topnieje. Ale moja wiara w mieszkańców Chin nigdy nie zmalała. Po wydarzeniach w marcu, odbyłem wiele spotkań z Chińczykami w różnych krajach na świecie i teraz głównie skupiamy się właśnie na spotkaniach z naszymi chińskimi braćmi.

Łukasz Konarski: Teraz w Poznaniu trwa konferencja dotycząca zmian klimatu. To jeden z priorytetów Europy, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, że potrzeba zdecydowanych działań. Jakie jest przesłanie Waszej Świątobliwości dla osób, które biorą w niej udział?

Dalajlama: Naukowcy teraz nam mówią, o bardzo poważnych konsekwencjach klimatycznych i że powinniśmy się zająć nimi w sposób szczególny. Ale rządy nie biorą tego do końca poważnie. Teraz globalne ocieplenie powoduje zmiany klimatu, a tym samym życia w różnych częściach świata: chociażby w Indiach, czy stanach zjednoczonych. Pojawiają się niezwykłe zdarzenia klimatyczne. To właśnie rządy powinny okazać większą powagę w sprawach ekologii. To bardzo ważne. Dla mnie ten temat jest także nowy. W Tybecie nie miałem o tym żadnego pojęcia. Dopiero w indiach, po spotkaniach z wieloma ekspertami z dziedziny ekologii, zrozumiałem jak ważna jest to kwestia. To nie jest sprawa jednego, czy dwóch narodów – to problem 6 miliardów ludzi. Niebieska planeta jest naszym jedynym domem, gdybyśmy mieli inny, to sytuacja byłaby zupełnie inna. Mogłaby tu pozostać nawet pustynia. Ale nie mamy tej alternatywy. Musimy więc skupić całą naszą uwagę na ekologii tutaj. Ponadto powolne niszczenie naszego klimatu, to niewidoczne niszczenie, jest szczególnie niebezpieczne. Nie widać przecież powolnego zatruwania powietrza, a jestem przekonany, że prędzej czy później odbije się to na zdrowiu i kondycji fizycznej wszystkich. Tyle, że wtedy będzie już za późno. Musimy więc być gotowi na to niewidzialne zagrożenie. Powinniśmy położyć nacisk w szczególności na edukację w tym zakresie. W naszym życiu codziennym powinniśmy uwzględnić troskę o klimat. Wszystkie powyższe uwagi w odniesieniu globalnym są tu kluczowe. Takie spotkania jak trwający szczyt klimatyczny są bardzo ważne i pomocne.

Łukasz Konarski: Kilka godzin temu Wasza Świątobliwość powiedziała, że świat powinien rezygnować ze zbrojenia. Dlaczego?

Dalajlama: Rozbrajanie się? A jaki jest cel zbrojeń? Zabijanie. Motywem sięgania po broń jest zawsze złość i nienawiść. Musimy więc dążyć do demilitaryzacji, aby nie było tych najbardziej niszczycielskich broni. Potrzebne jest rozbrojenie na każdej płaszczyźnie, wewnątrz- i zewnątrzpaństwowe. Dopóki będzie istniała nienawiść, podejrzenie, złość, dopóty będzie istniało zbrojenie. Jeżeli nie zaufamy naszym wrogom, to sami będziemy czyimś wrogiem, niezależnie od tego, czy jesteś w stanie zmieść swojego przeciwnika z powierzchni ziemi. Zabijając innych zabijamy samych siebie.

Łukasz Konarski: Wielu polityków zgadza się z Waszą Świątobliwością, ale obawiają się spotkań, bo boją się reakcji Chin. Co Wasza Świątobliwość chciałby im powiedzieć?

Dalajlama: Kwestie relacji z Chinami są kluczowe dla każdego. Po pierwsze dlatego, że Chiny są jednym z najludniejszych krajów świata, po drugie, że są ważnym członkiem społeczności ludzkiej, a w przyszłości na pewno odegrają bardzo ważną rolę na świecie. Tak więc zbliżenie z Chinami jest bardzo ważne. Jednak zanim to zbliżenie nastąpi, to widzę tendencje autodestrukcyjne. Są nimi totalitaryzm i propaganda. Oszukiwanie własnych obywateli. Jest to po prostu niemoralne. Aby mieć bliższą relację z Chinami trzeba postawić sprawę jasno – jeżeli zaistnieje szczera przyjaźń między partnerami obydwaj będą mogli stać się odpowiedzialnymi członkami społeczności międzynarodowej. Ślepa krytyka jest tu niewskazana. Jest złą metodą. Wzajemny szacunek i szczerość to filary. Zawsze to powtarzam moim przyjaciołom z Waszyngtonu, Europy, z Indii, Japonii. Wszędzie. Przytaczam też metaforę dziecka: jeżeli pozwolisz dziecku na za dużo, to je rozpieścisz. Trzeba stawiać sprawę jasno: jak dziecko robi rzeczy złe, to mów że robi źle. Szczerze.

Łukasz Konarski: Mam przy sobie memorandum dotyczące podstawowych potrzeb mieszkańców Tybetu – takich jak język czy kultura. Która z tych potrzeb jest najważniejsza?

Dalajlama: W Tybecie mamy swój język, wymarły, ale mamy. Ponadto silne buddyjskie tradycje, buddyjską filozofię i logikę. Nawet niektórzy naukowcy ze Stanów i Europy chcą się nauczyć na podstawie buddyjskich tradycji, jak działa ludzki mózg i emocje. To jest niewiarygodne: mamy dwudziesty pierwszy wiek, nowoczesne technologie, a dwa tysiące lat buddyjskich tradycji jest nadal ważne we współczesnym świecie. Wraz z językiem tybetańskim są antycznymi skarbami ludzkości według mnie. Sądzę, że w przyszłości pomoże to młodym Chińczykom, którzy utracili sens swojego życia. Teraz liczą się dla nich tylko pieniądze. Buddyzm wskaże drogę do znaczenia ich życia. Zanik tej kultury to nie zmartwienie sześciu milionów Tybetańczyków, ale wielu, naprawdę wielu ludzi. W dalszej kolejności jest ekologia. Tybet przez naukowców został określony jako trzeci biegun, w tym samym rzędzie co północny i południowy. Musimy więc niezwykle dbać o ten region. Tybetańczycy wiedzą o Tybecie więcej. Nie tylko o kulturze, języku czy geografii. Powinni mieć daną szansę zadbania o samych siebie; swoją obronę, swoje sprawy zagraniczne. To właśnie rząd centralny powinien mieć pełnię władzy. Rozmawiamy w tej chwili jak równy z równym. Mając absolutną wolność, więc przychodzi nam to łatwo. Z mojej strony jestem zawsze gotowy rozmawiać z każdym. Strona tybetańska nie ma nic do ukrycia. Jesteśmy przy tym szczerzy. Naszym podstawowym założeniem nie jest to, że jedna strona wyjdzie przegrana, druga wygrana. My wierzymy w rozwiązanie dające profity obydwu stronom, czy zwycięstwo wszystkich. Chińczycy mają błędne pojęcie o naszym podejściu. Około 10 lat temu na uniwersytecie Hoovera było spotkanie z chińskim studentem, profesorami i nauczycielami. Po wspólnej dyskusji, po tym jak wyjaśniłem im drogę środka, paru wystąpiło anonimowo mówiąc, że gdyby Chińczycy mogli się dowiedzieć, co myślę to całe Chiny by mnie wspierały. Problem jest z reżimem totalitarnym. Jego przywódcy są zawsze podejrzliwi. Oni zawsze nas oskarżają. I to właśnie tworzy trudności.

źródło: www.tok.fm więcej informacji: Posłuchaj wywiadu
 NetSprint