ratujTybet.org » Aktualności » Specjalne spotkanie w Dharamsali

Specjalne spotkanie w Dharamsali

Adam Sanocki

21 listopada 2008
Przewodniczący Tybetańskiego Parlamentu, Karma Chophel, wygłasza przemówienie otwierające specjalne spotkanie poświęcone Tybetowi w Dharamsali, siedzibie Centralnej Administracji Tybetańskiej, 17 listopada 2008. fot. tibet.net

W ostatnich dniach oczy świata skupione są na stolicy Tybetu na wychodźstwie – Dharamsali. W tej małej indyjskiej miejscowości żyje największe skupisko uchodźców tybetańskich wraz z ich przywódcą Dalajlamą. Obecnie zebrało się tam ponad 500 przedstawicieli tybetańskiej emigracji, aby obradować nad długoterminową strategią działań w kwestii Tybetu. Zebranie zwołał Kaszag – rząd Tybetu oraz Parlament tybetański na wychodźstwie. Podstawowa kwestia nurtująca opinię międzynarodową dotyczy potencjalnej rezygnacji ze swojej funkcji politycznego przywództwa XIV Dalajlamy Tybetu.

Warto przy tej okazji wspomnieć, że tego typu rozważania nie są rzeczą nową. Już w 2 lata po ucieczce z Lhasy, czyli w 1961 roku, Dalajlama ogłosił Konstytucję Przyszłego Tybetu, w której został zawarty punkt, że w określonych okolicznościach może zostać pozbawiony władzy. Zapis ten wprawdzie został oprotestowany przez samych Tybetańczyków, ale finalnie wrócił w nieco rozbudowanej wersji dwa lata później. Sam Dalajlama już w wieku trzydziestu kilku lat, czyli pod koniec lat 60 publicznie zaczął zastanawiać się, co będzie, gdy go zabraknie, i robi to bardzo często do tej pory.

Ostatnie wydarzenie, porównywane do obecnych obrad, miało miejsce w 1993 roku, gdy załamały się rozmowy z Chińską Republiką Ludową i nie było nadziei na wznowienie kontaktu. Wtedy przeprowadzono badania opinii Tybetańczyków, zarówno tych mieszkających na wychodźstwie jak i w miarę możliwości w sposób tajny mieszkających na terenie Tybetańskiego Regionu Autonomicznego. Na ich podstawie Parlament przyjął rezolucję o kontynuowaniu przez Dalajlamę swojej polityki wobec Chin zwanej „drogą środka”, czyli walki bez użycia przemocy.

Obecnie zdaniem samego Dalajlamy zgromadzenie Tybetańczyków najprawdopodobniej nie podejmie żadnych wiążących decyzji, będzie jednak starać się wypracować dalszą strategię postępowania.

Sytuacja Dalajlamy nie jest do pozazdroszczenia. On sam uważa, że jest poważną przeszkodą dla rządu w Chinach w znalezieniu porozumienia w kwestii Tybetu. Dla społeczności zachodu zaś to właśnie Dalajlama, laureat pokojowej nagrody Nobla, jest kluczem do jej rozwiązania. Podobnie myśli wielu Tybetańczyków. Jednak nie wszyscy. Dalajlama zdaje sobie także sprawę z istnienia swojej opozycji, która sfrustrowana i zdeterminowana być może nie będzie w przyszłości podążać drogą środka.

Dalajlama ponadto od lat zmaga się z problemem wizerunkowym jako duchowy i polityczny przywódca swojego narodu. Mówiąc językiem polityka osłabia swój duchowy charakter, zaś posługując się językiem pełnym współczucia, jak na duchowego nauczyciela przystało, postrzegany jest jako polityk naiwny.

Sprawa poszanowania praw człowieka w Tybecie leży w interesie całego świata w tym i samych Chińczyków. To nie tylko problem poszanowania praw człowieka i przetrwania narodu z jego odrębną historią i kulturą. To także kwestia pokoju w Azji, a zwłaszcza stosunków między dwoma najludniejszymi krajami świata – Indiami i Chinami. Dalajlama mówiąc o przyszłości nie tylko zastanawia się, w jakim kierunku podążają Chiny, ale przede wszystkim myśli jak zachowają się Indie, kiedy Tybetańczycy z uchodźców religijnych zamienią się w aktywną i realną siłę polityczną walczącą o swoje prawa.

Adam Sanocki
Wieloletni działacz na rzecz praw człowieka w Tybecie

 NetSprint