ratujTybet.org » Aktualności » O śmierci wg „Tybetańskiej Księgi Umarłych”

O śmierci wg „Tybetańskiej Księgi Umarłych”

2 listopada 2008

W warszawskim Muzeum Azji i Pacyfiku otwarto wystawę, która przedstawia wizję śmierci i umierania według „Tybetańskiej Księgi Umarłych”.
Nosi ona tytuł „Czterdzieści dziewięć chwil bardo: SZTUKA ŻYCIA, ŚMIERCI I UMIERANIA w buddyzmie tybetańskim”.

Jak wyjaśniła PAP Elvira Eevr Djaltchinova-Malets – komisarz wystawy – w buddyzmie słowo bardo znaczy „pomiędzy” albo „przejście”. Na nasze życie składa sześć sfer bardo, jedną z nich jest bardo-umieranie. Termin ten oznacza podróż, jaką odbywa ktoś, kto rozstał się z życiem, ale nie wszedł jeszcze w nową formę istnienia.

Buddyści wierzą, że nasz los po śmierci zależy w dużej mierze od naszych uczynków w poprzednich żywotach (karma), ale też od naszych wyborów dokonywanych w podróży bardo. Napotykamy w niej wiele bóstw (łagodnych i gniewnych) oraz światłości, które musimy umieć rozpoznawać. Nawet jeśli byliśmy dobrymi ludźmi za życia, postępowaliśmy zgodnie z moralnymi zasadami, to możemy nie zrozumieć znaków, przestraszyć się światła i pójść dalej. W dokonywaniu najlepszych wyborów ma nam pomóc „Tybetańska księga umarłych”. Jej motywem przewodnim jest hasło: „Ze zrozumieniem przychodzi wyzwolenie”.

W buddyzmie najlepszą drogą, którą człowiek może wybrać, jest Nirwana – odejście, uwolnienie się od egzystencji; najgorszą drogą – Odrodzenie. Ale jeśli już zdecydowaliśmy się odrodzić, to najlepiej odrodzić się w świecie ludzkim – zaznaczyła Djaltchinova- Malets.

Jak wyjaśniła, bardo jest tak naprawdę przestrzenią naszej świadomości; to, co widzimy w czasie tej drogi, to produkty naszego umysłu, niejako projekcja naszej świadomości na ekran. Odzwierciedla to główne dążenie buddyzmu, którym jest zrozumienie, że wszystko, co się dookoła nas dzieje, jest tylko ułudą, iluzją.

Wystawa w Muzeum Azji i Pacyfiku w pewien sposób ilustruje „Tybetańską Księgę Umarłych”. Wśród eksponatów można np. zobaczyć komplet miniatur tsakli – unikatowych kart rytualnych z wizerunkiem bóstw bardo, z pomocą których lamowie przeprowadzali umarłych przez krainę bardo, aby bezpiecznie wyzwolili się z kołowrotu życia i śmierci.

Prezentowane są również thanki – zwoje sakralne z wizerunkami jidamów, osobistych opiekunów każdego z nas. Są oni odpowiednikami aniołów-stróżów. Zjawiają się w trudnych momentach naszej wędrówki przez bardo, o ile jesteśmy otwarci na ich przyjęcie. Ozdobą wystawy są również rzeźby oraz ceremonialne maski z Tybetu, Mongolii oraz Nepalu.

Jak podkreśliła Djaltchinova-Malets, wystawa ta rozpoczyna społeczną kampanię na rzecz polskich hospicjów, w szczególności Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci. Jest to unikatowa instytucja, która – tak jak buddyjscy lamowie – pomaga w odejściu umierających, a także wspiera tych, którzy zostali. „Pragniemy poprzez wystawę przybliżyć zrozumienie, czym jest śmierć; dlaczego ważna jest +dobra śmierć i umieranie+; co możemy zrobić, żeby nasz lęk i trwoga przed tym bardzo ważnym etapem naszego istnienia były świadome” – zaznaczyła.

Aby wesprzeć tę akcję, aktorka Maja Ostaszewska zgodziła się na bezpłatny udział w nagraniu „Tybetańskiej Księgi Umarłych”, które zostało dołączone do katalogu wystawy; podobnie Wojciech Eichelberger – psycholog i buddysta – ofiarował na ten cel swój esej.

„Październik w Polsce zawsze przebiega w atmosferze przygotowań do Święta Zmarłych – katolickiego dnia Wszystkich Świętych. W pośpiechu porządkujemy groby naszych bliskich, a nieraz z braku czasu zlecamy tę czynność obcym ludziom. Podczas rutynowych zakupów w wielkich marketach kupujemy znicz, donicę chryzantem… Mijają kolejne wolne dni w roku. Powracamy do codziennych zajęć, krzątaniny. Coraz mniej czasu zostawiamy na refleksję. A przecież są to święta związane z największą tajemnicą naszej egzystencji: tajemnicą śmierci i umierania. Mam nadzieję, że ta wystawa skłoni nas wszystkich do refleksji” – napisał Andrzej Wawrzyniak, dyrektor-kustosz Muzeum Azji i Pacyfiku w zaproszeniu na wystawę.

Wystawa jest czynna do lutego 2009 r.

źródło: wiadomosci.onet.pl
 NetSprint