Oświadczenie Dalajlamy
27 października 2008, International Campaign for Tibet
Dalajlama wygłasza mowę podczas ceremonii modlitewnej w Dharamsali, Indie, 5 kwietnia 2008
fot. International Campaign for Tibet
Ważne oświadczenie Dalajlamy „speaking truth to power”
Dalajlama złożył ważne oświadczenie dotyczące jego roli oraz przyszłości Tybetu, w którym przyznaje, że jego wiara w obecny rząd chiński „słabnie”. Ponadto stwarza historyczny precedens jako Dalajlama ogłaszając, że przyszłość Tybetu „zależy od decyzji Tybetańczyków, nie zaś ode mnie jako jednostki”. W mowie wygłoszonej w Dharamsali w Indiach, miejscu pobytu Dalajlamy na uchodźstwie, zwrócił się do rządu chińskiego podkreślając, że „Nie możemy trwać w dalszym ciągu w stanie, tak jakbyśmy nie wiedzieli, że to [protesty oraz zatrzymania w Tybecie mające miejsce od marca] ma miejsce”.
Dalajlama wydał oświadczenie przed zapowiadaną ósmą rundą rozmów między jego wysłannikami a władzami chińskimi. Fragmenty owego oświadczenia były błędnie cytowane przez niektóre media międzynarodowe, które donosiły jakoby miał on powiedzieć, że „się poddaje” w swych naciskach na władze chińskie w sprawie Tybetu. Dalajlama powiedział: „Nie straciłem wiary w społeczeństwo chińskie, lecz moja wiara w obecny rząd chiński słabnie czyniąc wszelkie wysiłki niezwykle trudnymi”.
Dalajlama zaznacza w swoich komentarzach, iż jest przygotowany na to, że działania w ramach „drogi środka”, która akceptuje chińskie zwierzchnictwo nad Tybetem, jednak stara się zagwarantować „prawdziwą autonomię” dla ludności tybetańskiej, staną pod znakiem zapytania, jeśli Tybetańczycy nie widzą jej efektów. Powiedział on: „Do tej pory podążaliśmy ścieżką mając nadzieje znaleźć rozwiązanie korzystne dla obydwu stron. Nasza droga uzyskała wsparcie pozostałej części świata włącznie z Indiami, jak również coraz większej części chińskich intelektualistów. Jednak droga ta nie przyniosła żadnych rezultatów w zakresie naszych głównych celów, jakimi są poprawa życia Tybetańczyków w Tybecie […]. Obecnie nie ma żadnego powodu byśmy nadal trwali przy tym samym kursie tylko dlatego, że się na nim [aktualnie] znajdujemy. O przyszłości Tybetu powinni decydować Tybetańczycy, nie zaś ja jako jednostka. Po drugie, prawdziwie wierzę w aktywną demokrację – nie jestem jak chiński komunista, który mówi jedno, na przykład o demokracji, lecz czyni co innego”.
W poprzednim miesiącu Dalajlama zapowiedział zwołanie specjalnego spotkania rządu tybetańskiego na uchodźstwie, w którym ma wziąć udział ponadto społeczność tybetańska, a które będzie poświęcone ocenie obecnej strategii w relacjach z rządem chińskim. Mówiąc o spotkaniu Dalajlama powiedział: „Musimy zrozumieć, przeanalizować i wspólnie zastanowić się nad rozwiązaniami długofalowymi opartymi na rzeczywistej, obecnie zaistniałej sytuacji”. Spotkanie będzie miało miejsce w Dharamsali, siedzibie tybetańskiego rządu na uchodźstwie w dniach 17 – 22 listopada.
Poniżej zamieszczamy pełen tekst przemówienia Dalajlamy poświęconego przyszłości Tybetu, jakie wygłosił on w języku tybetańskim z okazji 48 rocznicy istnienia tybetańskiej wioski dziecięcej w Dharamsali. Mary Beth Markey, wiceprzewodnicząca biura prawnego działającego przy International Campaign for Tibet (ICT), powiedziała: „Oświadczenie Jego Świątobliwości Dalajlamy wydane w konwencji „speaking truth to power” jest szczerym oświadczeniem na temat rzeczywistej sytuacji w Tybecie przeciwstawionym informacjom podawanym światu przez Pekin. Jako takie podnosi ono problem nieprzejednania rządu chińskiego w kwestii Tybetu”.
Podejście drogi środka jest przedstawiane w następujących słowach przez rząd tybetański na uchodźstwie: „Tybetańczycy nie akceptują obecnego statusu Tybetu w obrębie Chińskiej Republiki Ludowej. Jednocześnie jednak nie pragną niepodległości Tybetu, która jest faktem historycznym. Kroczenie ową drogą środka między tymi dwoma liniami wytycza politykę oraz środki do osiągnięcia prawdziwej autonomii dla wszystkich Tybetańczyków żyjących w trzech tradycyjnych prowincjach Tybetu w ramach Chińskiej Republiki Ludowej”.
Tłumaczenie oświadczenia Dalajlamy na temat przyszłości Tybetu, wydanego 26 października 2008 w Dharamsali, Indie (ICT)
„Do tej pory kroczyliśmy pewną ścieżką, w marcu jednak Tybetańczycy w całym Tybecie jasno i odważnie okazali swoje głęboko zakorzenione żal i urazę. Nie byli to jedynie zwykli Tybetańczycy, lecz także członkowie Partii, urzędnicy zasiadający we władzach, studenci […], nawet ci studiujący na University for Nationalities (Uniwersytet Narodów) w Pekinie. Bez różnicy, kobiety czy mężczyźni, świeccy i mnisi, wszyscy okazali swój żal.
W tym czasie wiązałem wielkie nadzieje z rządem chińskim. Miałem nadzieję, że skonfrontowani z rzeczywistością Tybetu zrozumieją i okażą chęć znalezienia rozwiązania. Jednak zamiast tego przypięli oni wszystkim demonstrującym Tybetańczykom etykietkę „politycznych rebeliantów” podejmując jednocześnie ostre kroki przeciwko nim. Nie możemy trwać w dalszym ciągu w stanie, tak jakbyśmy nie wiedzieli, że to ma miejsce.
Do tej pory podążaliśmy ścieżką mając nadzieję znaleźć rozwiązanie korzystne dla obu stron. Nasza droga uzyskała poparcie pozostałej części świata włącznie z Indiami, jak również coraz większej części chińskich intelektualistów. Jednak droga ta nie przyniosła żadnych rezultatów w zakresie naszych głównych celów, jakimi są poprawa życia Tybetańczyków w Tybecie.
Już od samego początku, nawet w mojej propozycji złożonej w Strasburgu na posiedzeniu Parlamentu Europejskiego, mówiłem, że ostateczną decyzję podejmą Tybetańczycy. W latach 90. – w 1993 r. – straciliśmy kontakt z rządem chińskim, lecz zorganizowaliśmy ogólne spotkania, na których zdecydowaliśmy się kontynuować objętą drogę.
Obecnie nie ma żadnego powodu byśmy nadal trwali przy tym samym kursie tylko dlatego, że się na nim [aktualnie] znajdujemy. O przyszłości Tybetu powinni decydować Tybetańczycy, nie zaś ja jako jednostka. Po drugie, prawdziwie wierzę w aktywną demokrację – nie jestem jak chiński komunista, który mówi jedno, na przykład o demokracji, lecz czyni co innego.
Posiadamy unikalną kulturę opartą na życzliwości i współczuciu, która może przynieść pożytek całemu światu. Walka Tybetu o prawdę nie jest jedynie walką o korzyści dla Tybetańczyków, lecz przyniesie ona pożytek całemu światu, ponieważ ma ona w sobie potencjał mogący poprawić życie także społeczeństwa chińskiego. Zniszczenie religii i kultury Tybetu będzie wielką stratą dla każdego. Dlatego nasza walka jest walką mającą przynieść pożytek obydwu stronom. Stąd też musimy przedyskutować wszystkie te kwestie i znaleźć drogę, która może popchnąć naszą walkę do przodu.
Rząd chiński oskarżał mnie o wywołanie protestów marcowych w Tybecie. Zaprosiłem wówczas władze chińskie by przyszły, przeszukały moje biuro, dokumenty, a nawet przesłuchały taśmy, na których zarejestrowane są moje rozmowy z nowymi osobami przybywającymi z Tybetu. Lecz nikt nie przyszedł, by się czemukolwiek przyjrzeć. A więc wydaje się, że to ja jestem przeszkodą w znalezieniu rozwiązania dla Tybetu. Kwestia Tybetu jest kwestią Tybetańczyków i to oni muszą zdecydować. W tych okolicznościach 14 września powiedziałem, że odpowiedzialność ta staje się zbyt duża, a korzyści z niej płynących nie ma. Jeśli miałbym do czynienia z kimś szczerym, wówczas nie miałbym żadnego problemu, ponieważ mógłbym rozmawiać i rozumieć jego powody. Jednak w tym przypadku nie mamy do czynienia z nikim szczerym.
Tak więc jasno mówię, nawet zachodnim dziennikarzom oraz innym, że nie straciłem wiary w społeczeństwo chińskie, lecz moja wiara w obecny rząd chiński słabnie, czyniąc wszelkie wysiłki niezwykle trudnymi.
Obecnie organizujemy ogólne spotkanie jak zostało to zapowiedziane przez Kashag [rząd tybetański] oraz parlament tybetański. Możliwe, że nie podejmiemy żadnych decyzji od razu, lecz musimy zrozumieć, przeanalizować i wspólnie zastanowić się nad rozwiązaniami długofalowymi opartymi na rzeczywistej, obecnie zaistniałej sytuacji. Taki jest zatem cel spotkania”.
tłum.: JB
źródło: International Campaign for Tibet