Wiadomość urzędowa dowodem na dyskryminację Tybetańczyków
8 października 2008, International Campaign for Tibet
fot. International Campaign for Tibet
W związku z trwającymi prawie sześć miesięcy protestami, jakie przetaczają się przez Wyżynę Tybetańską, pojawiają się przypadki napięć etnicznych i dyskryminacji Tybetańczyków i ludności chińskiej. Dzieje się to, po części, przez dezinformację i propagandę prowadzoną przez władze chińskie, które spowodowały nagły wzrost chińskiego nacjonalizmu i wrogości wobec Tybetańczyków. Oficjalny komunikat otrzymany przez International Campaign for Tibet (ICT) z jednego z okręgów Pekinu stwierdza, że każdy hotel, czy łaźnia publiczna są zobowiązane sprawdzać „szczegóły” dotyczące wszystkich tybetańskich, i ujgurskich, odwiedzających, a ich obecność powinna być zgłaszana lokalnej policji. To oficjalne potwierdzenie, że Tybetańczycy i Ujgurzy są podejrzani wyłącznie z powodu swojego pochodzenia etnicznego jest poparte wieloma anegdotami i opowieściami naocznych świadków na temat nowej fali dyskryminacji wobec Tybetańczyków, a także faktem przerwania kontaktów wśród chińskich i tybetańskich kolegów z pracy (a nawet w przypadku spotkań na szczeblu rządowym).
Chińskie władze stale przedstawiają powstanie w Tybecie jako „gwałtowne zamieszki”. Cztery tygodnie po 14 marca, państwowa stacja telewizyjna pokazała wyrwany z kontekstu materiał filmowy przedstawiający mnichów rzucających kamieniami w policję, protestujących niszczących wystawy sklepowe czy smugi czarnego dymu ze spalonych samochodów w Lhasie. Prezenterzy telewizyjni, zgodnie z oficjalną linią, twierdzili, że użycie siły zaaranżowała „klika Dalaja”. Jednak, według informacji ICT, z ponad 125 protestów, jakie przetoczyły się przez Wyżynę Tybetańską od 10 marca, tylko wydarzenia z 14 marca, jakie miały miejsce w Lhasie, nasiliły się tak znacznie, że wobec chińskich obywateli była stosowana gwałtowna przemoc (choć mogą istnieć podobne przypadki użycia przemocy, które nie są jeszcze znane). Większość protestów była pokojowa.
Odwiedzający Lhasę, który właśnie z niej powrócił, powiedział ICT: „Tybetańczycy znajdują się pod bezustannymi podejrzeniami i pogardzani. Nawet Tybetańczycy przybywający w oficjalnych sprawach biznesowych – na zaproszenie Pekinu, lub Chengdu – którzy odbywają podróż w głąb Chin, gdy chcą skorzystać z taksówek, są z nich wypraszani, lub nawet lekceważeni przez kierowców, gdy tylko zdradzają swoje pochodzenie przez język; każdy kolejny hotel z wolnymi miejscami nagle okazuje się hotelem bez wolnych miejsc.”
Jak stwierdził pewien obcokrajowiec, zawsze gdy jest razem ze swoimi tybetańskimi przyjaciółmi w Chengdu, stolicy prowincji Syczuan, nie może złapać taksówki. Pewnego razu obcokrajowiec przeprowadził mały eksperyment: poprosił swojego przyjaciela, starszego tybetańskiego mnicha, żeby stanął z tyłu, podczas gdy ten będzie wzywał taksówkę. W momencie, gdy taksówka zatrzymała się, a mnich również do niej podszedł, pojazd ruszył do przodu z otwartymi drzwiami. Obcokrajowiec powiedział również, że ostatnio, w Pekinie, był świadkiem tego, że gdy do autobusu wszedł tybetański mnich, wszyscy wysiedli z pojazdu.
Tłumaczenie „pilnej wiadomości” wydanej przez Pekin przed Olimpiadą znajduje się poniżej. Znajduje się w niej określenie, jakiej kontroli bezpieczeństwa będą podlegać Tybetańczycy i Ujgurzy, którzy „przebywają w siedzibach swoich firm”. Wiadomość została zauważona przez ICT w Haidanie i Pekinie w czerwcu, lub lipcu. Nie wiadomo, czy pojawiła się ona w innych rejonach.
Pilna wiadomość
Do wszystkich zajazdów i łaźni publicznych znajdujących się w jurysdykcji:
W związku z żądaniami filii (Biura Bezpieczeństwa Publicznego), od tego momentu, zajazdy i łaźnie publiczne znajdujące się w jurysdykcji dystryktu Haidian (centralny Pekin), powinny wprowadzić obostrzenia wobec przypadków Tybetańczyków i Ujgurów, pozostających w budynkach handlowych. Wysiłki powinny zostać wzmocnione w celu weryfikacji identyfikacji wszystkich meldujących się osób, a policja powinna zostać niezwłocznie powiadomiona o ich obecności.
Wszystkie zajazdy i łaźnie publiczne powinny dokładnie sprawdzać i właściwie gromadzić informacje o pochodzeniu gości.
Wszystkie zajazdy przyjmujące Tybetańczyków i Ujgurów, powinny natychmiast zgłosić ten fakt najbliższemu posterunkowi policji.
źródło: International Campaign for Tibet