ratujTybet.org » Aktualności » Protest pastora

Zamalował antychińskimi hasłami pokoje w najlepszych hotelach i uciekł

7 sierpnia 2008

Amerykański pastor wynajął dwa pokoje w najlepszych hotelach w Pekinie, zamalował ściany antychińskimi hasłami, sfilmował wszystko i zniknął, nie płacąc. – Akcja Eddiego Romero dowodzi, że cudzoziemcy nadal mogą ośmieszyć chińskie służby bezpieczeństwa – pisze agencja AP. Hotele wyceniają straty, a policja nie chce się wypowiadać.
Przyjaciele Romero twierdzą, że pastor ukrywa się przed chińskimi władzami, ale zamierza oddać się w ich ręce po zakończeniu Igrzysk. – Plan protestu obmyślał przez siedem lat. Od momentu, w którym ogłoszono, że to Chiny będą organizatorem imprezy – mówią.

We wtorek Eddie Romero zamalował ściany pokoi hotelowych hasłami nawołującymi do uwolnienia pięciu chińskich aktywistów praw człowieka. Pastor pociął poduszki i zainscenizował krwawe morderstwa posługując się kukłami i czerwoną farbą.

Wszystko zostało nagrane. – Jeden załatwiony – mówi Romero do kamery po skończeniu z pokojem w tokijskim Novotelu. W nagraniu pastor wyjaśnia, że nie chce zakłócać Igrzysk, a jedynie walczyć o wolność religijną tybetańskich buddystów, ujgurskich muzułmanów i członków Falun Gong oraz wszystkich innych grup będących „na celowniku” chińskich władz. – Wolność ich przeraża – mówi Romero o chińskich komunistach.

Po zakończeniu pracy Romero, który pracuje jako profesor filozofii w college'u w Kalifornii, przykleił klucze do drzwi pokoi i zawiesił na klamkach tabliczki „Nie przeszkadzać”. Przyjaciele pastora mailami powiadomili dziennikarzy o akcji i zaprosili do obejrzenia przemalowanych pokoi.

Przedstawiciele hoteli Novotel i Traders twierdzą, że sprawa jest w rękach policji. – Naprawdę nie wiemy, dlaczego on to zrobił. Straty wyceniamy na 1500 dolarów – powiedziała Lanny Liu, menadżer w Traders. W podobnym tonie wypowiadają się pracownicy Novotelu. Pekińska policja w ogóle nie chce komentować sprawy.

Według przyjaciół, pastor miał zamiar zaatakować więcej pokoi, ale zrezygnował ze względów bezpieczeństwa. – To nie jest szaleństwo, ani kryzys wieku średniego. Romero jest szczerym, dobrym, kochającym duchownym – mówi przyjaciel mężczyzny, brytyjski pastor Tony Thomas. – Poszło mu zadziwiająco dobrze. Na początku wydawało się, że się nie uda. Chyba, że Bóg w to wejdzie – dodaje.

źródło: wiadomosci.gazeta.pl
 NetSprint