ratujTybet.org » Aktualności » Lhasa oczami świadka

Lhasa oczami świadka

Z perspektywy Tybetańczyków

19 maja 2008

W tym roku lhaski marzec – z jego rocznicą „10 marca” – był nieco chłodniejszy niż zwykle. Tego dnia w 1959 roku Armia Ludowo-Wyzwoleńcza zdławiła tu narodowe powstanie. Dla chińskiego rządu jest to dzień „rewolty”, dla Tybetańczyków – „cierpienia”, a dla ich diaspory – „wygnania”.

Do podobnych, poważnych „niepokojów” dochodziło w stolicy Tybetu również w 1987 i 1989 roku, ale przez ostatnie dwadzieścia lat sytuacja była stabilna. Sporadyczne utarczki nie miały większego znaczenia i wydawało się, że ideał władz, „kwitnące, harmonijne społeczeństwo”, jest w zasięgu ręki. Na początku marca lhaskie ulice i klasztory są zwykle cichsze, ponieważ wielu Tybetańczyków wyjeżdża w lutym, żeby spędzić z bliskimi Nowy Rok, i nie śpieszy się z powrotem. Wtedy też zaczyna się jednak sezon i pojawiają się pierwsi turyści.

Owa cisza i spokój mogły sugerować, że „10 marca” został zapomniany. O tym, że ktoś jeszcze pamięta, świadczyły tylko subtelne posunięcia władz. Trzy dni wcześniej policja obstawiła szosę 318, którą z Lhasy jedzie się do Nepalu. W normalnych okolicznościach funkcjonariusze z posterunku pod graniczną przełęczą Dram-mo sprawdzają papiery kierowców. Nowi oficerowie zachowywali się inaczej, okazując szczególne zainteresowanie wszystkim Tybetańczykom. Nikt nie tłumaczył tych rygorów, ale zapewne rząd chciał mieć oko na wszystkich przyjeżdżających zza granicy przed feralną datą.

źródło: www.hfhrpol.waw.pl więcej informacji: Lhasa oczami świadka
 NetSprint