ratujTybet.org » Aktualności » Oświadczenie Kalona Tripy, prof. Samdong Rinpocze na temat sytuacji w Tybecie

Oświadczenie Kalona Tripy, prof. Samdong Rinpocze na temat sytuacji w Tybecie

18 kwietnia 2008, Dharamsala

19 kwietnia 2008
Kalon Tripa (premier Tybetańskiego Rządu Emigracyjnego) podczas konferecji prasowej 18 kwietnia w Dharamsali, po lewej Kalon Tsering Phuntsok – minister ds. Religii i Kultury

Pogarszająca się sytuacja w Tybecie i obawa, że najgorsze jeszcze przyjdzie

Od 10 marca 2008 szerzą się protesty na całym terenie prowinicji U-Tsang, Kham i Amdo, oraz w różnych miastach Chin, gdzie mieszkają Tybetańczycy. Protesty te są wyrazem niezadowolenia i głęboko zakorzenionego żalu – narosłego w sercach Tybetańczyków przez ostatnie pięć dekad wyjątkowych represji i wywołanego teraz, przez niewłaściwe potraktowanie pokojowych demonstracji przeprowadzonych przez niewielkie grupy mnichów i ludzi świeckich 10 marca 2008 w kilku miejscach na terenie „Tybetańskiego Regionu Autonomicznego” i poza nim.

10 marca to dla narodu tybetańskiego data historyczna. Każdego roku odbywa się z tego powodu jakaś pokojowa demonstracja, która nie trwa dłużej niż jeden dzień. Ale w tym roku protesty rozciągnęły się na kolejne dni, z powodu niepotrzebnych represji i użycia siły.

Jeśli celem użycia siły przez chińskie władze jest zachowanie pokoju i porządku w Tybecie, mogły to osiągnąć w ciągu jednego dnia. Jednak normalny porządek nie powrócił nawet po ponad pięciu tygodniach, a każdy dzień przynosi nowe protesty i represje. Wzbudza to podejrzenia co do rzeczywistych intencji chińskich władz. Wśród wielu podejrzanych wypadków zwracają uwagę następujące:

– 14 marca pozwolono na to, by w Lhasie przez wiele godzin trwały niespotykane zamieszki, podczas gdy władze nie podjęły żadnych środków zaradczych.

– Większość protestujących zaangażowanych w działania z użyciem przemocy tego dnia była nieznana miejscowej ludności. W szczególności znane są przypadki, gdy widziano chińskich policjantów przebranych w stroje tybetańskie i w szaty mnichów, jak odgrywali główną rolę w protestach.

– Chińskie władze twierdzą, że znalazły broń i naboje w niektórych tybetańskich klasztorach. Twierdzenie to opiera się na przypadkach znalezienia pojedynczych, niezdatnych do użytku egzemplarzy broni domowej roboty i mieczy, które ofiarowuje się w kaplicach bóstw opiekuńczych (Gonkhang) w klasztorach. W niektórych przypadkach to wojskowi sami przynosili broń i amunicję do klasztorów, później zaś twierdzili, że znaleźli ją w klasztorze i oskarżali Tybetańczyków o magazynowanie broni i amunicji na terenie zespołów klasztornych.

– Chińskie władze twierdzą także, że tybetańskie siły niepodległościowe planują rozpoczęcie ataków samobójczych.

Oskarżają niektórych mnichów o zdetonowanie ładunku, który zniszczył budynek w Czamdo we wschodnim Tybecie. Jednak do tej pory władze nie dostarczyły na to żadnych przekonujących dowodów.

– Wznowiono kampanię reedukacji patriotycznej, a klasztorom i gospodarstwom domowym nakazuje się wywieszanie chińskiej flagi państwowej.

– Wszędzie trwa ostra kampania przeciw Dalajlamie. To najbardziej rani uczucia Tybetańczyków.

– Chińska Republika Ludowa (ChRL) podejmuje systematyczne i aktywne działania w celu wytworzenia przepaści pomiędzy Tybetańczykami i Chińczykami. Odbywa się to za pomocą olbrzymiej propagandy podsycającej wśród Chińczyków nacjonalizm i nienawiść do „kliki Dalaja”.

Wszystkie te działania nie pomagają w zachowaniu pokoju i porządku społecznego w Tybecie. Wręcz przeciwnie, działania te odbierane są przez Tybetańczyków jako prowokacja, ponieważ głęboko ich ranią. Wydaje się, że celem tych działań jest wystawienie na próbę tolerancji ludzi w Tybecie i sprowokowanie ich do odwetu. Wskazują one też na to, że różne agencje ChRL planują przeprowadzenie kolejnych zamachów i innych niszczycielskich akcji, a następnie oskarżanie o nie niewinnych Tybetańczyków.

Jesteśmy głęboko zaniepokojeni trwającymi represjami, takimi jak brutalne bicie, tortury, zabijanie, pozbawianie podstawowego wyżywienia i wody pitnej, które prowadzą do głodzenia Tybetańczyków. Obawiamy się też, że takie represje mogą trwać jeszcze przez wiele miesięcy.

Tybet jest praktycznie odcięty od świata, a w krótkim czasie chińskie władze zniszczą wszystkie dowody, zabijając niewinnych Tybetańczyków. Społeczność międzynarodowa musi interweniować natychmiast i wywrzeć presję na władze ChRL, aby zaprzestały tego barbarzyństwa.

Trudna sytuacja w Tybecie utrzymuje się z powodu skrajnie lewicowej polityki przyjętej przez władze ChRL w latach 1957/58, która doprowadziła do powszechnego powstania 10 marca 1959 roku. Od tego czasu Tybetańczycy żyją w ogromnym ucisku. Ponad milion Tybetańczyków zmarło, a sytuacja wciąż pozostaje ciężka. Polityka ta została oceniona jako niesłuszna i zaniechano jej w samych Chinach. Ale wobec narodu tybetańskiego polityki nie zmieniono do dziś. Jak długo nie zmieni się zasadnicza linia polityki ChRL wobec narodowości tybetańskiej, żadna siła nie utrzyma Tybetańczyków w ryzach.

Kierownictwo ChRL z jednej strony domaga się od Jego Świątobliwości Dalajlamy, aby użył swoich wpływów w celu przywrócenia porządku w Tybecie. Z drugiej strony nie stworzyło żadnej przestrzeni czy kanału komunikacji, który pozwoliłby Jego Świątobliwości Dalajlamie wykorzystać swoje wpływy w Tybecie. Wręcz przeciwnie – chińskie kierownictwo nasiliło kampanię przeciwko Dalajlamie w całym Tybecie.

Przywódcy ChRL odmawiają znalezienia głębszej przyczyny wydarzeń w Tybecie i podjęcia działań, aby tę przyczynę usunąć. Wręcz przeciwnie, różnymi sposobami wzmagają problem. Jasno pokazuje to, że nie chcą w Tybecie stabilizacji i pokoju.

Dlatego usilnie apelujemy do społeczności międzynarodowej o podjęcie skutecznych i natychmiastowych działań, które powstrzymają ChRL przed pozwalaniem sobie na takie brutalne akty przemocy wobec narodu tybetańskiego i położą kres polityce systematycznego kulturowego ludobójstwa w Tybecie.

Prof. Samdong Rinpocze
KALON TRIPA
18 kwietnia 2008

źródło: www.tibet.net
 NetSprint