Nowe wydarzenia w Lhasie, pomimo ścisłej kontroli policji
International Campaign for Tibet, 29 marca
Policja w Lhasie podczas ostatnich demonstracji
fot. ICT
Pomimo ataków policji, panującego strachu w Lhasie, w sobotę popołudniu wybuchły nowe protesty w regionie Barkhoru [ulica dookoła Dżokhangu], po tym jak uzbrojona policja wkroczyła na ten teren.
Choć brak wielu informacji, wiarygodne źródła informują, że w nowych protestach wzięło udział wielu Tybetańczyków, prawdopodobnie w związku z próbą aresztowania Tybetańczyków w okolicy świątyń Ramocze i Dżokhang w centrum Lhasy.
Strach i panika wybuchły w sobotę wieczorem (29 marca), po tym jak wkroczyła uzbrojona policja i zaczęła sprawdzać dokumenty ludzi w okolicach, gdzie rozpoczęły się protesty 14 marca. Wybuchła „bijatyka” a ludzie „krzycząc zaczęli biegać we wszystkich kierunkach”. Tybetańskie sklepy zostały zamknięte, a uzbrojona policja otoczyła teren wokół świątyni Dżokhang i Ramocze.
Według wielu źródeł, władze rozsyłały przez sieć komórkową wiadomości tekstowe, nawołujące mieszkańców do „przestrzegania prawa”, potwierdzające klimat strachu panujący w mieście. Tłumaczenie wiadomości otrzymane przez ICT: „Popołudniem 29 w naszymi mieście, kiedy departament bezpieczeństwa sprawdzał dokumenty, niektórzy przestraszeni mieszkańcy, których dokumenty były niejasne, zaczęli uciekać… Prosimy o przestrzeganie prawa i postępować zgodnie z zasadami, nie prowokować plotek, nie wierzyć plotkom…”
Wydarzenie miało miejsce, kiedy 15 dyplomatów z państw takich jak USA, Japonia i Słowenia opuszczało Tybet po zorganizowanej i kontrolowanej przez władze wizycie na zaproszenie rządu Chin. Wygląda na to, że dyplomaci opuścili Lhasę na chwilę przed protestami i niepokojami, i przed tym jak władze zaostrzyły środki bezpieczeństwa w okolicy Dżokhangu. Ambasady, z którymi kontaktowano się telefonicznie informowały, że zagraniczni obserwatorzy nie widzieli żadnych wydarzeń podczas ich wizyty. Nie wiadomo, czy protesty były bezpośrednio związane z wizytą dyplomatów, ponieważ ta była ściśle kontrolowana przez władze; niektóre źródła ICT informują, że Tybetańczycy wiedzieli o obecności dyplomatów w Lhasie.
W czwartek obraz mnichów z świątyni Dżokhang mówiących otwarcie do zagranicznych dziennikarzy o braku wolności religii w Tybecie obiegły cały świat. Nie wiadomo gdzie znajdują się obecnie.
źródło: International Campaign for Tibet