ratujTybet.org » Tybet » Status Tybetu

Status Tybetu

Tibet Information Office, Dharamsala 1993

Wprowadzenie

W 1949 roku, w chwili inwazji Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, Tybet był faktycznie i prawnie państwem niezależnym. Inwazja ta była aktem agresji na suwerenny kraj i pogwałceniem prawa międzynarodowego. Trwająca do dziś okupacja Tybetu, oparta na obecności setek tysięcy chińskich żołnierzy, jest pogwałceniem prawa międzynarodowego i fundamentalnego prawa Tybetańczyków do niepodległości.

Chiński rząd komunistyczny twierdzi, iż ma prawo „własności” Tybetu. Prawa tego nie opiera jednak na podboju, dokonanym w 1949 roku, ani na przejęciu faktycznej kontroli nad Tybetem bądź wtedy, bądź w roku 1959. Podstawą chińskich roszczeń do owej „własności” nie jest również tak zwana „Siedemnastopunktowa Ugoda Pokojowego Wyzwolenia Tybetu”, którą narzucono Tybetowi w 1951 roku. Chiny uzasadniają swoje roszczenia historycznymi związkami mongolskich i mandżurskich oraz, w mniejszym stopniu, chińskich władców z tybetańskimi lamami. Powołują się na wydarzenia sprzed kilkuset lat, z okresu mongolskiej ekspansji imperialnej (kiedy to cesarze mongolscy władali niemal całą Azją i dużą częścią Europy wschodniej) a później epoki cesarzy mandżurskich, których wpływy, zwłaszcza w XVIII wieku, obejmowały Azję środkową i wschodnią (w tym również Tybet). Nie ulega wątpliwości, iż w pewnych okresach swej długiej historii Tybet podlegał – w różnym stopniu – obcym wpływom: Mongołów, nepalskich Gurkhów, mandżurskich cesarzy Chin i brytyjskich władz Indii. Bywało też, iż to Tybet władał sąsiednimi państwami – w tym również Chinami – bądź wywierał na nie potężny wpływ. Trudno byłoby znaleźć we współczesnym świecie kraj, który w pewnym okresie swej historii nie podlegałby obcej władzy lub obcym wpływom. W przypadku Tybetu zarówno zasięg jak i okres obcej dominacji były niewielkie. Co więcej, związki z władcami mongolskimi, chińskimi i mandżurskimi, choć miały pewne znaczenie polityczne, były natury personalnej i nigdy nie implikowały zjednoczenia ani integracji państwa tybetańskiego z państwem chińskim.

Niezależnie od tego, jak fascynująca jest dawna historia Tybetu, jego status w chwili chińskiej inwazji należy, oczywiście, oceniać na podstawie sytuacji ówczesnej, a zwłaszcza stosunków z Chinami po roku 1911, kiedy to Chińczycy obalili obcą, mandżurską dynastię i stali się panami własnego kraju. Każde państwo może cofnąć się do pewnego okresu swej historii, by usprawiedliwić terytorialne roszczenia wobec sąsiadów. Nie usprawiedliwia ich jednak ani obyczaj, ani prawo międzynarodowe. Czytelnika chińskiej białej księgi Tybet: Prawo własności i prawa człowieka uderzy fakt, iż jej autorzy poświęcają tak mało miejsca i uwagi współczesnej historii Tybetu – mianowicie dekadom poprzedzającym rok 1949. Przyczyna jest jedna: nie istnieją żadne dowody chińskiej władzy lub wpływów w Tybecie w latach 1911-1951 (początek okupacji), które potwierdzałyby chińskie roszczenia. Przeciwnie – wszystkie dowody wskazują, że Tybet był państwem w pełni suwerennym, niezależnym od Chin. Do takiego wniosku przychyla się większość biegłych i uczonych, zajmujących się tą sprawą. Komitet Analiz Prawnych Międzynarodowej Komisji Prawników w rozprawie na temat prawnego statusu Tybetu stwierdza:

Od 1913 do 1950 roku Tybet spełniał warunki państwowości uznawane powszechnie przez prawo międzynarodowe. W roku 1950 istniały: naród, terytorium i niezależny od obcych władz rząd, który sprawował na owym terytorium władzę wewnętrzną. W latach 1913-1950 stosunki międzynarodowe pozostawały w wyłącznej gestii rządu tybetańskiego, a – jak wynika z oficjalnych dokumentów – państwa, z którymi Tybet stosunki takie nawiązał, traktowały go jako niezależne państwo. [Tybet i Chińska Republika Ludowa, Genewa, 1960, ss. 5-6]

Czterdzieści lat niepodległości to okres wystarczająco długi, by społeczność międzynarodowa uznała kraj za niepodległy. Wiele państw, które są członkami Organizacji Narodów Zjednoczonych, cieszyło się niepodległością znacznie krócej. Tymczasem chińska machina propagandowa przedstawia selektywnie i tendencyjnie nawet dawną historię Tybetu, by dowieść swych roszczeń do jego „własności”. A zatem, mimo iż wczesna historia Tybetu nie ma żadnego znaczenia dla jego statusu w przeddzień chińskiej inwazji, uważamy, że warto o niej wspomnieć – choćby tylko po to, by uporządkować fakty.

Status Tybetu w latach 1911-1951

Fakt, iż w przeddzień chińskiej inwazji Tybet posiadał wszystkie uznawane przez prawo międzynarodowe atrybuty niepodległego państwa – określone terytorium, zamieszkującą je ludność, rząd oraz zdolność nawiązywania stosunków z innymi państwami – nie podlega dyskusji.

Terytorium Tybetu pokrywa się w zasadzie z geologicznym Płaskowyżem Tybetańskim, którego powierzchnia wynosi około 2,5 miliona kilometrów kwadratowych. W różnych okresach dziejów prowadzono tu wojny i podpisywano traktaty, ustalające dokładne granice.

Ludność Tybetu liczyła w chwili chińskiej inwazji około sześciu milionów. Byli to Tybetańczycy – odrębny naród o długiej historii, bogatej kulturze i tradycji duchowej. Tybetańczycy różnią się od Chińczyków i innych narodów sąsiadujących z Tybetem. Nigdy sami nie uważali się za Chińczyków – co więcej, Chińczycy też nigdy nie uważali Tybetańczyków za Chińczyków (świadczą o tym choćby wzmianki o „barbarzyńcach” w chińskich annałach historycznych).

Rząd Tybetu miał siedzibę w stolicy, Lhasie. W jego skład wchodziły: głowa państwa (dalajlama), gabinet (kaszag), zgromadzenie narodowe (congdu) oraz rozbudowana administracja, zarządzająca rozległym terytorium Tybetu. Sądownictwo opierało się na systemie opracowanym przez Songcena Gampo (VII w.), Dziangczub Gjalcena (XIV w.), V Dalajlamę (XVII w.) oraz XIII Dalajlamę (XX w.); sędziów mianował rząd.

Rząd Tybetu nakładał podatki, emitował własną walutę, prowadził krajową pocztę, wydawał znaczki pocztowe, kierował niewielką armią itd. – a więc zajmował się tym, czym zajmują się zwykle inne rządy.

Ta dawna struktura dobrze służyła Tybetańczykom przez całe stulecia, w XX wieku wymagała jednak reform, by kraj mógł dotrzymać kroku zachodzącym w świecie wielkim przemianom politycznym, społecznym i gospodarczym. Tybetański rząd był zdecentralizowany; liczne okręgi i księstwa Tybetu były w dużym stopniu samorządne. Przyczyniał się do tego ogrom terytorium i brak nowoczesnych systemów komunikacyjnych.

Polityka zagraniczna Tybetu skupiała się na krajach sąsiednich. Tybet utrzymywał stosunki dyplomatyczne, gospodarcze i kulturalne z krajami regionu, takimi jak Nepal, Bhutan, Sikkim, Mongolia, Chiny, Indie Brytyjskie oraz, w niewielkim zakresie, z Rosją i Japonią. O niezależności polityki zagranicznej Tybetu najlepiej chyba świadczy jego neutralność podczas drugiej wojny światowej. Kiedy Japończycy zablokowali strategiczną „drogę birmańską”, mimo silnych nacisków brytyjskich, amerykańskich i chińskich, by przepuścić przez terytorium Tybetu do Chin konwoje z zaopatrzeniem dla wojska, Tybet zmusił aliantów do uszanowania swej zdeklarowanej neutralności.

Chiny twierdzą dziś, że „żadne państwo nigdy nie uznało Tybetu”. Wedle prawa międzynarodowego „uznanie” można uzyskać poprzez formalny akt uznania bądź akty nieformalne, wynikające z praktyki. Zawieranie traktatów, czy nawet samo prowadzenie rokowań, oraz utrzymywanie kontaktów dyplomatycznych – to z pewnością formy uznania. Mongolia i Tybet podpisały akt wzajemnego uznania w roku 1913; Nepal nie tylko podpisywał traktaty pokojowe z Tybetem i miał w Lhasie swego ambasadora, ale także formalnie oświadczył na forum ONZ w 1949 roku, kiedy starał się o przyjęcie do tej organizacji, iż utrzymuje niezależne kontakty dyplomatyczne zarówno z Tybetem, jak i z innymi państwami np. z Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi, Indiami i Birmą. Nepal, Bhutan, Wielka Brytania, Chiny i Indie utrzymywały misje dyplomatyczne w stolicy Tybetu, Lhasie. Choć chińska propaganda twierdzi, że misja w Tybecie była oddziałem tzw. Komisji do Spraw Tybetańskich i Mongolskich rządu Guomindangu, to rząd tybetański uważał ją jedynie za misję dyplomatyczną. Jej status nie różnił się niczym od statusu ambasady Nepalu (Nepal miał w Tybecie oficjalnego ambasadora, tzw. wakila czy misji brytyjskiej. Tybetańskie ministerstwo spraw zagranicznych utrzymywało również pewne stosunki ze Stanami Zjednoczonymi: w czasie drugiej wojny światowej prezydent Franklin D. Roosevelt wysłał do Lhasy emisariuszy, którzy zabiegali o pomoc dla aliantów w walce z Japończykami. Podczas debat Zgromadzenia Ogólnego ONZ na temat Tybetu w roku 1959, 1960, 1961 i 1965 wiele państw nazywało Tybet niepodległym krajem, okupowanym wbrew prawu przez Chiny.

Kontakty z Republiką Chińską

W latach 1911-1949 Chiny zajmowały dwuznaczne stanowisko. Z jednej strony, rząd Republiki Chińskiej ogłosił jednostronnie w swej konstytucji i notach do państw trzecich, iż Tybet jest prowincją Republiki Chińskiej (jedną z „pięciu narodowości” Republiki). Z drugiej strony, w oficjalnych kontaktach z rządem tybetańskim przyznawał, że Tybet nie jest częścią Republiki. I tak, prezydent Chin wielokrotnie wysyłał listy i posłów do Dalajlamy i rządu tybetańskiego, prosząc, by Tybet „przyłączył się” do Republiki Chińskiej. Listy podobnej treści otrzymywał również rząd Nepalu. I Tybet, i Nepal konsekwentnie odmawiały przyłączenia się do Chin. W odpowiedzi na pierwszy list prezydenta Yuan Shih-kaia, XIII Dalajlama odrzucił zaproszenie do przyłączenia się do Republiki, wyjaśniając uprzejmie, lecz stanowczo, że Tybetańczycy „nie aprobują” chińskiego rządu, ponieważ dopuścił się on wielu niesprawiedliwości, i oświadczył:

„Republikę dopiero co proklamowano i podwaliny państwa są bardzo słabe. Prezydentowi wypada więc dołożyć wszelkich starań, by utrzymać porządek. Co się tyczy Tybetu, to Tybetańczycy są w stanie zabezpieczyć się przed wszelkimi zagrożeniami, nie ma więc powodu, by Prezydent miał się tym niepokoić”. [Guomin Gongbao, 6 stycznia 1913]

W chińskiej białej księdze utrzymuje się, jakoby XIII Dalajlama powiedział wysłannikowi przysłanemu z Pekinu w roku 1913: „Nie zamierzam utrzymywać bliskich kontaktów z Brytyjczykami. […] Przysięgam być lojalny wobec naszego kraju i wspólnie pracować na rzecz szczęścia pięciu narodowości”. W tym samym roku przybyła do Lhasy nieoficjalna delegacja, rzekomo po to, by złożyć XIII Dalajlamie ofiary religijne, faktycznie zaś w celu nakłonienia tybetańskiego przywódcy do negocjacji układu z Chinami. Dalajlama zdecydowanie odrzucił tę propozycję i wezwał do trójstronnych negocjacji w Lhasie.

W 1930 roku przybyła do Lhasy Liu Man-qing, pół Tybetanka, pół Chinka; wizytę tę określano jako „prywatną”. Próbowała przekazać tybetańskiemu rządowi wiadomości od prezydenta, ale Tybetańczycy przyjęli ją bardzo chłodno. W chińskiej białej księdze utrzymuje się, iż w rozmowie z nią Dalajlama dał wyraz swemu przekonaniu, że Tybet jest częścią Chin. Miał jakoby powiedzieć: „Najbardziej pragnę prawdziwego pokoju i zjednoczenia z Chinami” itd. Nie ma na to jednak żadnych historycznych dowodów. Wręcz przeciwnie – oficjalne źródła wyraźnie temu przeczą. Mówią o liście ośmiu pytań, jaką przedstawiono w 1930 roku XIII Dalajlamie w imieniu chińskiego prezydenta, i wymieniają wszystkie jego odpowiedzi.

O stosunkach z Chinami i chińskich wpływach w Tybecie XIII Dalajlama powiedział:

„Dla dobra religijno-politycznego ustroju Tybetu i szczęścia jego poddanych lepiej jest prowadzić negocjacje i zawierać traktaty, gdyż ich owocem będą uzgodnienia, na których można polegać”.

Natomiast o niepodległości Tybetu i przygranicznych terytoriach, których zwrotu domagał się Tybet od Chin, wyraził się następująco:

„Rezultatem tradycyjnego związku „kapłan-opiekun” była szeroka niezależność Tybetu. Pragniemy ją zachować. Uważamy, iż zwrot terytoriów, które utraciliśmy na rzecz obcych, przyniesie długotrwałą stabilizację”. [Zapis wypowiedzi Dalajlamy z piętnastego dnia czwartego miesiąca tybetańskiego roku żelaznego konia (1930)]

Również innym chińskim poselstwom, np. generała Huang Mu-sunga (1934) i Wu Zhong-xina (1940), rząd tybetański jasno oświadczał, że Tybet był, jest i zamierza pozostać niepodległy. Wypada tu dodać, iż ani chiński rząd, ani „specjalny wysłannik” (Huang Mu-sung) nie mieli żadnego wpływu na mianowanie Radinga Rinpocze regentem po śmierci XIII Dalajlamy. Huang Mu-sung był pierwszym od 23 lat Chińczykiem, któremu oficjalnie zezwolono na wjazd do Tybetu. Tybetańczycy udzielili mu pozwolenia tylko dlatego, iż przybywał złożyć hołd religijny i kondolencje po śmierci XIII Dalajlamy. Huang Mu-sung przybył do Lhasy w kwietniu 1934 roku, w trzy miesiące po objęciu urzędu regenta przez Radinga Rinpocze. Congdu (zgromadzenie narodowe) desygnowało trzech kandydatów na stanowisko regenta: Radinga Rinpocze, Gaden Tripa Jesi Łangdena oraz Phurczoka Rinpocze. Wyboru Radinga Rinpocze dokonano podczas ceremonii ciągnięcia losów, przeprowadzonej przed posągiem Awalokiteśwary w pałacu Potala. [Thupten Tenthar Lhawutara: Bod kji Lo rGjus Rig gNas dPjad gżi'i rGju cz'a bDams BsGrigs, t. 12, People's Publishing House, Pekin 1990]

Chińczycy utrzymują w białej księdze, że w 1931 i 1946 roku rząd tybetański wysłał swych przedstawicieli na obrady chińskiego zgromadzenia narodowego do Nanjingu. Faktycznie, w 1931 roku Dalajlama mianował Khenpo Kunczoka Dziungne oficerem łącznikowym i polecił mu założyć tymczasowe biuro w Nanjingu i utrzymywać kontakty z rządem chińskim. W 1946 roku wysłano do Delhi i Nanjingu tybetańską misję, która miała pogratulować Wielkiej Brytanii, Stanom Zjednoczonym i Chinom zwycięstwa aliantów w drugiej wojnie światowej. żaden z Tybetańczyków nie został jednak upoważniony do udziału w jakimkolwiek chińskim zgromadzeniu narodowym. 29 sierpnia 1959 roku Dalajlama wyjaśnił Komitetowi Analiz Prawnych Międzynarodowej Komisji Prawników: „Oficjalnie nie brali oni [tybetańscy delegaci] udziału w zgromadzeniu. Kiedy do naszego rządu dotarły informacje [chińskiej] propagandy, polecono im telegraficznie nie uczestniczyć [w żadnych obradach]”.

Co się tyczy Komisji do Spraw Tybetańskich i Mongolskich Narodowego Rządu Guomindangu, ją również stworzono tylko na pokaz: istnieje ona zresztą do dziś przy tajwańskim rządzie Guomindangu i utrzymuje, iż jako jedyna sprawuje jurysdykcję nie tylko nad Tybetem, lecz także nad całą Mongolią – również Zewnętrzną, której niepodległość uznano na forum międzynarodowym w 1924 roku. Rząd tybetański nigdy nie uznał tej komisji, nigdy też nie miała ona żadnej władzy; w każdym razie nie nad Tybetem.

Debaty Zgromadzenia Ogólnego ONZ

Kiedy w 1949 roku chińska armia komunistyczna zaczęła wkraczać na terytorium Tybetu, rząd tybetański wystosował do ONZ naglący apel o pomoc w powstrzymaniu chińskiej agresji. Wielka Brytania i Indie doradziły Zgromadzeniu Narodowemu niepodejmowanie chwilowo żadnych kroków, by nie sprowokować Chin do ataku na większą skalę. Niemniej dla większości państw chiński atak na Tybet był aktem agresji. Stało się to oczywiste zwłaszcza podczas debat Zgromadzenia Ogólnego ONZ (1959, 1960, 1961 i 1965) poświęconych tej sprawie. Wiele rządów podzielało opinię ambasadora Filipin, który nazwał Tybet „niepodległym państwem” i dodał, że „w przeddzień chińskiej inwazji Tybet z całą pewnością nie znajdował się pod panowaniem żadnego obcego państwa”. Przedstawiciel Nikaragui potępił chińską inwazję na Tybet i stwierdził, że „obywatele Ameryki, urodzeni wolnymi, patrzą z odrazą na każdy akt agresji […] zwłaszcza, gdy dopuszcza się go wielkie państwo wobec państwa małego i słabego”. Przedstawiciel Tajlandii przy- pomniał Zgromadzeniu, że „większość państw stanowczo odrzuca twierdzenie, jakoby Tybet był częścią Chin”. Również rząd Stanów Zjednoczonych skrytykował i potępił chińską „agresję” i „inwazję” na Tybet. Przedstawiciel Irlandii, Frank Aiken stwierdził:

„Przez wiele tysięcy lat, a w każdym razie przez dwa tysiące, (Tybet) był wolny i, jak wszystkie państwa należące do tego Zgromadzenia, w pełni kierował własnymi sprawami. Co więcej, jego swoboda w kierowaniu swoimi sprawami była tysiąckrotnie większa niż wielu z obecnych tu państw”. [UN GA Docs A//PV 898 1960; A//PV 1394, 1401 1965]

Jedynie blok państw komunistycznych popierał Chiny. Oficjalne oświadczenia wygłoszone podczas wspomnianych debat jasno dowodzą, iż Chińczycy mijają się z prawdą, twierdząc, że żadne państwo nigdy nie uważało Tybetu za kraj niepodległy i nie uznało [chińskiej] interwencji militarnej za akt agresji.

Wnioski

Chińskie władze, jeżeli nie chcą wypaczać historii, nie mogą zaprzeczyć faktom, świadczącym o tym, że w latach 1911-1951 Tybet był niepodległym państwem. Nawet ostatni przewodniczący chińskiej misji w Lhasie, Shen Tsung-Lien, napisał po opuszczeniu Tybetu w 1948 roku: „Od 1911 roku Lhasa (tzn. rząd tybetański w Lhasie) faktycznie cieszyła się pełną niezależnością”. [Shen T., Liu S.: Tibet and the Tibetans, Nowy Jork 1973, s. 62] Sam Mao Zedong, kiedy podczas Wielkiego Marszu, przebywał w regionach przygranicznych, gdzie Tybetańczycy zapewniali mu pożywienie i schronienie, powiedział: „To nasz jedyny zagraniczny dług. Pewnego dnia będziemy musieli zapłacić Mandżurom (sic) i Tybetańczykom za aprowizację, którą byliśmy zmuszeni od nich brać”. [Snow E.: Red Star over China, Nowy Jork, 1961, s. 214. Podkreślenia dodane.]

TYBET: Fakty mówią za siebie
Tibet Information Office, Dharamsala 1993

 NetSprint