Nowa ofensywa Chin na Tybet
Warren Smith
Obraz namalowany przez małych tybetańskich uchodźców w Indiach
fot. Radio Free Asia
Nowa, chińska ofensywa na Tybet, może w odpowiedzi wymagać przyjęcia innej strategii, pisze badacz Tybetu, Warren Smith.
Powyższe stwierdzenie to cytat z oświadczenia na Congression Executive Commission on China (cecc.gov), 10.03.2009.
Obecna polityka Chin, dotycząca Tybetu, opiera się o zasadę, że problemem w Tybecie nie są „prawa człowieka, odrębności etnicznej i religii”, ale podstawową kwestią Chin jest ich władza nad Tybetem. Oznacza to, że Chiny nie wierzą, że Dalajlama naprawdę porzucił cel, jakim jest niepodległość Tybetu.
Polityka Środkowej Ścieżki Dalajlamy, poprzez akceptację nadrzędności Chin nad Tybetem, zakłada, że inne warunki autonomii Tybetu, jak wolność i prawa człowieka, poszanowanie odrębności etnicznej i wolność religii, powinny zostać przedyskutowane. Jednakże, według Chin, Tybetańczycy mają już zagwarantowaną autonomię, opartą na powyższych warunkach, zatem przedmiot do rozmów nie istnieje.
Według Chin, ich doświadczenie pokazuje, że każdorazowa zgoda, nawet na minimalną autonomię, prowadzi do odrodzenia się tybetańskiego separatyzmu. W przeciwieństwie do zachodnich krytyków, zastanawiających się, jak Chiny mogą nie zdawać sobie sprawy, że wolność Tybetu leży w ich własnym interesie, Chiny na ten temat mają odmienne zdanie.
Nie mogą bowiem pozwolić sobie na istnienie odrębnego narodu wewnątrz ich terytorium. Rozwiązaniem problemu Tybetu jest nie zgoda na autonomię, lecz tradycyjne, chińskie wyjście: represje na narodzie tybetańskim oraz rozwój ekonomiczny, wspierający kolonizację.
Chiny jasno dają do zrozumienia, że nie podejmą dialogu z Dalajlamą w sprawie autonomii. Powstanie w marcu 2008 spowodowało nałożenie międzynarodowej presji na Chiny, mającej na celu skłonienie do dialogu, który miał rozpocząć się w maju i czerwcu. To wystarczyło, aby osłabić obawy niektórych międzynarodowych przywódców do zbojkotowania ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich.
Od tego czasu, po kolejnym, listopadowym spotkaniu z przedstawicielami Dalajlamy, chińscy oficjale odmówili jakichkolwiek rozmów nt. autonomii Tybetu. Chiny widzą wyraźnie, że wygrały propagandową walkę o Tybet, która rozpoczęła się w marcu, i od tego czasu ruszyły z bezprecedensową, dyplomatyczną ofensywą.
Ofensywa ta opiera się o wiarę, że zachodnim państwom w rzeczywistości wcale nie zależy na Tybecie, i jedynie wykorzystują temat, aby oczerniać Chiny i zapobiec ich rozwojowi i opinii wielkiej, światowej potęgi. Chiny wierzą, że zachodnie kraje nie narażą na szwank swoich dyplomatycznych i ekonomicznych relacji z Chinami, dla kwestii Tybetu.
Chiny zawsze były bardzo drażliwe na punkcie Tybetu. Powstanie w marcu 2008 i protesty przeciwko trasie znicza olimpijskiego, wzbudziły w Chińczykach silnie nacjonalistyczne nastroje.
W przeszłości, Chiny wyobrażały sobie, że kwestia Tybetu została definitywnie zakończona i zareagowały zaskoczeniem, kiedy Tybetańczycy pokazali, że nadal nie godzą się z chińskimi zasadami i darzą czcią Dalajlamę. Ponownie, zaskoczeni zostali w marcu 2008.
Więcej chińskich kuksańców
Tym razem, różnica polega na tym, że Chiny dostały politycznego i ekonomicznego „kopniaka” do podjęcia działań ofensywnych, mających na celu wymuszenie międzynarodowej zgody na chińskie stanowisko wobec Tybetu.
Reakcja Chin na międzynarodowe podróże Dalajlamy, oraz jego spotkania ze światowymi przywódcami, zawsze była bardzo silna. Zazwyczaj demonstrowały wtedy złość i „zranione uczucia Chińczyków”, lecz nie pozwalały sobie na pogorszenie relacji z innymi państwami.
Sytuacja zaczęła się zmieniać w 2007 r. kiedy kilku przywódców znaczących państw, w tym Austrii, Niemiec, Australii, Kanady i USA, po raz pierwszy oficjalnie spotkały się z Dalajlamą.
W USA odznaczony został Złotym Medalem Kongresu, w Kanadzie zaś otrzymał honorowe obywatelstwo. Na pierwszy ogień Chiny wzięły Niemcy i zażądały od nich przeprosin, jako warunku naprawy wzajemnych relacji.
Następnym celem gniewu Chin stała się Francja – po tym, jak prezydent Sarkozy zagroził bojkotem otwarcia Igrzysk Olimpijskich, a Paryż stał się jednym z miejsc największych protestów przeciwko wytyczonej trasie znicza olimpijskiego. Sarkozy wymówił się od spotkania z Dalajlamą w sierpniu, podczas Jego wizyty we Francji, jednakże spotkanie to doszło do skutku w listopadzie, na zjeździe laureatów Nagrody Nobla w Polsce.
Chiny zareagowały w sposób bezprecedensowy, odwołując planowane spotkania oraz ekonomiczny szczyt z europejskimi przywódcami. Odwołanie przez Chiny europejskich spotkań w przyszłości uznane zostać może za pierwsze posunięcie Chin w ich nowej ofensywie na Tybet. Tybetańczycy i ich zachodni zwolennicy sądzili, że powstanie w 2008 wywołać może reakcję ofensywną ze strony Chin.
Jednakże, wiara Chin w wygranie kolejnej, propagandowej bitwy przekonała ich, że mogą zająć bardziej agresywne stanowisko wobec Tybetu. Wygląda na to, że obecnie Chiny widzą możliwość domaganie się poparcia ich stosunku do Tybetu przez inne kraje, obawiając się utraty dobrych stosunków z Chinami.
Nowa ofensywa
Ostatnie artykuły w chińskiej prasie sugerują, że inne kraje nie tylko powinny zaprzestać krytykowania chińskich działań w Tybecie, ale powinny wręcz zrewidować swoje poglądy w tej kwestii. Precedens nowej strategii to zmuszenie, przez Chiny, większości krajów na świecie do przestrzegania polityki „Jednych Chin” w stosunku do Tajwanu.
Najnowsza linia chińskiej propagandy zakłada wymuszenie podobnego, międzynarodowego konformizmu w kwestii Tybetu – jako cenę dobrych relacji z Chinami. Zakłada także, że Chiny użyją swojej politycznej i ekonomicznej siły, aby wymóc ten postulat.
Chiny odniosły sukces w kampanii wymuszania konformizmu na korzyść polityki „Jednych Chin”. Widać teraz wyraźnie, że jest to także droga do rozwiązania kwestii Tybetu. Ton ostatniej, chińskiej propagandy wskazuje na to, że Chiny ufają swojej ekonomicznej i politycznej sile i wierzą, że uda się im wyegzekwować międzynarodowy konformizm w stosunku do działań w Tybecie.
Chiny ruszyły na ofensywę na Tybet. Zachodnie kraje, początkowo wspierające Tybet, odczują chiński nacisk. Chiny odparły działania Tybetańczyków i ich zwolenników, mającą na celu przekonanie ich do pojęcia rozmów z Dalajlamą. Chiny liczą na skuteczność własnej ofensywy, a zwolennicy Tybetu mogą starać się obronić przed gwałtem, zadawanym przez Chiny.
Zwolennicy Tybetu, na czele z USA, mogą być zmuszone do zmiany strategii: od nadaremnych prób nacisku na Chiny do zaangażowania w dialog, do obrony przeciwko nowej, ofensywnej polityce Chin.
Warren Smith
Tłum. K.B.
Źródło: Radio Free Asia
