ratujTybet.org » Tybet » Chiny miesiąc przed Olimpiadą: oczekiwania i rzeczywistość

Chiny miesiąc przed Olimpiadą: oczekiwania i rzeczywistość

dr Agata Bareja Starzyńska, 8 lipca 2008, Collegium Civitas

Dr Agata Bareja-Starzyńska
Kierownik Zakładu Turkologii i Ludów Azji Środkowej
Wydział Orientalistyczny, Uniwersytet Warszawski
8 lipca 2008, Collegium Civitas

Chiny miesiąc przed Olimpiadą: oczekiwania i rzeczywistość

Przede wszystkim chciałabym gorąco podziękować panu Oystenowi Alme za jego pracę, dlatego że rzeczywiście są to działania bardzo ważne, kluczowe. Bez odpowiedniej informacji nie ma odpowiedniego działania, nie ma podejmowania akcji. Tybetańczycy, Chińczycy muszą być poinformowani przez niezależne ośrodki, nawet o tym, co się dzieje w ich własnym kraju, żeby móc przedsięwziąć odpowiednie działania. Ponieważ tej informacji nie ma, nie możemy wymagać, żeby się reformowali, jeżeli nie mają w zasadzie do końca pojęcia, co się dzieje na świecie.

(…)

Jako tybetolog chcę powiedzieć parę słów o sytuacji Tybetu. Nie bardzo mamy czas, żeby wchodzić we wszelkie detale historyczne, ale jeśli będziecie Państwo mieć takie pytania, to bardzo chętnie udzielę na nie odpowiedzi. Na pewno w momencie przełomu 1949/50 roku, kiedy na teren Tybetu weszła chińska armia ludowo-wyzwoleńcza, Tybet spełniał wszelkie międzynarodowe kryteria państwowości. De facto był państwem niepodległym i niezależnym. I możemy zobaczyć, że do chwili obecnej Tybetańczycy silnie odczuwają swoje poczucie przynależności narodowej. Nie są mniejszością etniczną. Oni są narodem, który jest okupowany. I myślę, że doskonale – jako Polacy – możemy taką sytuację zrozumieć, że inaczej jest to nazywane, a inna jest sytuacja faktyczna. Zresztą to nie jedyny naród w obrębie ChRL: mamy tam Mongołów, Ujgurów. To też są narody, to nie są mniejszości etniczne, jak to się teraz w Chińskiej Republice Ludowej określa.

Tybetańczycy dali nam, bardzo na świeżo, wyraz swojej determinacji, tego właśnie poczucia, że są narodem, który jest okupowany, który jest prześladowany. I właśnie te wypadki, które zaczęły się od 14 marca, pokojowe demonstracje, które przerodziły się w zamieszki i zostały bardzo brutalnie spacyfikowane, myślę, że po raz kolejny pokazały światu, że naprawdę coś jest na rzeczy. Ci ludzie są gotowi stanąć oko w oko ze strzelcem zawodowym, poświęcić życie, żeby móc powiedzieć: „Jestem Tybetańczykiem. Tybet to moja ojczyzna. Nie Chińska Republika Ludowa”.

Jest to oczywiście bardzo delikatna sprawa, jak mamy pomóc Tybetańczykom, a nie im zaszkodzić, w kontekście konstytucji chińskiej i prawa międzynarodowego. Ale możemy sobie też pozwolić na takie rozróżnienie, które sami Tybetańczycy zauważyli: czym innym jest hasło niepodległości, a czym innym jest hasło wolności. Tybetańczycy mają prawo do wolności. Mają prawo do samostanowienia. I to mają także zagwarantowane w konstytucji Chińskiej Republiki Ludowej. I w tym możemy im pomóc, żeby mogli walczyć o swoje samostanowienie, o wyrażanie wolności, żeby flaga tybetańska mogła wisieć obok flagi Chińskiej Republiki Ludowej na tym samym budynku. Możemy pomóc im, żeby taka sytuacja zaistniała, powstała, żeby miała miejsce w Tybecie.

W tej chwili, jak mówił pan Oystein Alme, mamy sytuację, że tysiące ludzi jest przetrzymywanych. Kilkaset osób zginęło. Na pewno są to liczby sięgające ponad dwustu ofiar, może więcej. W skali Tybetu to jest dużo, dlatego, że mamy do czynienia ze społecznością, która maksymalnie liczy 6 milionów mieszkańców. A więc te ofiary to są już rzeczywiście duże liczby. Tysiące osób jest przetrzymywanych w naprawdę nieludzkich warunkach. Te osoby, które wychodzą, które są zwalniane, opowiadają o scenach, których nigdy by się nie podziewały w XXI wieku. To są [takie] sytuacje, gdy ludzie są przetrzymywani przez kolejne, kolejne dni bez wody, bez jedzenia, lub ewentualnie mają zagwarantowaną jedną szklankę wody i kawałek chleba na dzień. Dochodzi nawet do śmierci z powodu głodu. Osoby, które są ranne, połamane, mają rany postrzałowe nie są leczone, umierają na oczach tych, którzy razem z nimi są tam zgromadzeni. Można przeczytać relacje naocznych świadków. Nie wiem, czemu dziennikarze z tego nie korzystają? Być może jest to kwestia udowadniania źródła. Nie można podać tego źródła, dlatego że osoba, która podałaby swoje nazwisko i legitymowała tę informację, automatycznie skazuje siebie, ale nie tylko siebie, bo i całą swoją rodzinę, na zagładę. To są realia, o których my sobie teraz przypominamy z czasów stalinowskich. To wszystko jest aktualnie w Tybecie, to wszystko się tam dzieje każdego dnia, gdy my żyjemy sobie spokojnie i cieszymy się naszą, dosyć świeżą, demokracją. Więc na pewno mamy dodatkowy moralny obowiązek, żeby się zająć Tybetańczykami.

Dalajlama wielokrotnie podkreśla współodpowiedzialność wszystkich ludzi za losy świata. Dlatego może warto się zastanowić nad naszą współodpowiedzialnością za to, co za chwilę się wydarzy. Czy wreszcie znajdzie się ktoś, kto powie, że król jest nagi? Nie ma wolności w Chińskiej Republice Ludowej. Można też dotrzeć do informacji, że w chwili obecnej w Pekinie mogą znajdować się wyłącznie obywatele, którzy mają meldunek pekiński. Znowu, polecam dziennikarzom, osobom, które by się chciały tym zainteresować, wystarczy zwrócić się do organizacji, które się tam znajdują, do przedstawicielstw, do placówek dyplomatycznych z takim pytaniem: czy w tej chwili w Pekinie są inni obywatele Chin niż pekińczycy? Okaże się, że nie. A gdzie swoboda podróżowania? Chociażby. Nie mówiąc o wszystkich innych wolnościach, które nie są zagwarantowane.

I myślę, że w tej sytuacji, kiedy obywatele Chin są sparaliżowani strachem, należy ich zrozumieć. Można też z całą pewnością zrozumieć taką dumę narodową, która jest urażona przez to, co się dzieje. Na przykład media chińskie podały informacje wyłącznie o proteście we Francji. Nie doniosły Chińczykom o tym, ze protestowano w Londynie, protestowano w Stanach Zjednoczonych. Osoby, które akurat stamtąd przyjechały, mówiły, że pierwszy raz o tym słyszą. Więc ta blokada informacji powoduje, że przekonani są o tym, że to wyłącznie Francuzi mają do nich jakąś pretensję nie wiadomo, o co. Można więc zrozumieć Chińczyków, że oni będą mieli problem z tym, żeby w jakikolwiek sposób artykułować cokolwiek w czasie Olimpiady. Możemy sobie wyobrazić naszą sytuację, w momencie, gdy będą mistrzostwa piłkarskie. Na pewno będziemy wszystko zamiatać pod dywan, żeby cały świat zobaczył, że u nas jest świetnie. I to samo tam się dzieje. Oczywiście w pełni powinniśmy rozumieć grozę, terror, który panuje w Tybecie i który uniemożliwia jakiekolwiek działania ludziom tam [na miejscu].

Ale mam wrażenie, że rzesze prawników, polityków, dziennikarzy są opłacane przez nas, żeby zajmować się sprawami i wartościami ogólnoludzkimi. Możemy wymóc na nich, niech jadą do Pekinu, ale niech dadzą tam świadectwo temu, co naprawdę się dzieje. Niech powiedzą, niech zaprotestują w naszym imieniu. Skoro nie mają woli zrobić tego przed wyjazdem, [choć] moim zdaniem jest to tchórzostwo. My mamy prawo wymagać od nich, żeby zaprotestowali. Na przykład, skoro są podczas Olimpiady, w czasie tego święta radosnego w Chińskiej Republice Ludowej, by wyrazili wolę wyjechania do Tybetu, wyrazili wolę spotkania Panczenlamy, wyrazili wolę odwiedzenia lhaskiego więzienia. Przecież możemy prosić naszego premiera, żeby to zrobił w naszym imieniu. Jest naszym przedstawicielem, z naszych podatków ten wyjazd będzie opłacony, podobnie jak wszystkich parlamentarzystów, członków MKOLu. Wszyscy jesteśmy współwinni temu, że doszło do takiej sytuacji, kiedy my, prawdopodobnie Ci, którzy jesteśmy zgromadzeni tutaj, czujemy, że to jest nie w porządku, ta olimpiada, która się tam odbędzie.

Dziękuję.


Zapis przemówienia wygłoszonego w trakcie Konferencji „Chiny miesiąc przed Olimpiadą: oczekiwania i rzeczywistość” zorganizowanej w Collegium Civitas w ramach projektu Monitor Olimpijski. W konferencji brał udział Oystein Alme, prezes Fundacji Voice of Tibet – niezależnej rozgłośni radiowej nadającej w języku tybetańskim na teren Tybetu i Chin, poddawanej systematycznemu zagłuszaniu przez władze ChRL.

źródło: olimpiada2008.info.pl
 NetSprint